Najwaleczniejszy gracz "Górali" gotowy do gry. "Nie można się załamywać"

08.08.2011
- Kryjąc strefą, trzeba bardzo agresywnie iść na piłkę. My tego nie robiliśmy. I indywidualnie i strefą wyglądało to fatalnie. 0-6 to deklasacja, ale nie można się tym załamywać - mówi Dariusz Łatka.
Charakterny pomocnik Podbeskidzia doznał kontuzji w czasie okresu przygotowawczego, przez co rzadko grał w sparingach. Trener Robert Kasperczyk zapowiadał, że nie wyobraża sobie kilkutygodniowej nieobecności Łatki w składzie. Jak się okazało, już po dwóch meczach można zacząć za nim tęsknić. Ale wygląda na to, że doświadczony zawodnik już niebawem wróci do gry.

- Już niemal od tygodnia normalnie trenuję z chłopakami i chyba będę mógł być brany pod uwagę przy ustalaniu meczowej 18-tki na Widzew Łódź - informuje piłkarz. Wychowanek Hutnika Kraków często bywa niedoceniany, ale - przynajmniej w poprzednim sezonie - był dla bielszczan zawodnikiem nieocenionym. Może grać na niemal każdej pozycji oprócz bramki i środka ataku, a co najważniejsze, potrafi natchnąć drużynę swoją wolą walki. Po tym jak kontuzji doznał Marek Sokołowski, w meczu z Bełchatowem brakowało takiego lidera. A optymalny wariant to obecność obu tych graczy w składzie.

- Spotkania z GKS-em nie oglądałem, bo byłem na pogrzebie Krzysztofa Majdaka, prezesa Stowarzyszenia Kibiców. Widziałem jedynie obszerny skrót meczu i tylko na tej podstawie mogę oceniać. Wiadomo, że ciężko to ująć w grzecznych słowach, ale ja mógłbym być bardziej krytyczny gdybym wystąpił w tym spotkaniu. Niemniej mamy krycie mieszane - przy stałych fragmentach niektórzy kryją strefą, inni indywidualnie. Przy strefie trzeba agresywnie iść na piłkę, a my tego nie robiliśmy. Indywidualnie też przegrywaliśmy pojedynki, dlatego wyglądało to tak fatalnie - analizuje Łatka.

- Liczę, że w kolejnym spotkaniu pokażemy jednak ten "góralski" charakter. Nie chcemy patrzeć na innych tylko zdobywać punkty, zwłaszcza u siebie. Widziałem mecz Widzewa z Górnikiem Zabrze i podobała mi się gra łodzian, ale nie ma lepszej możliwości zmazania tej plamy, jak wygrana w niedzielę - kończy Dariusz Łatka.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również