Nabytek "Górali": Dyrektor sportowy Wisły chciał mnie w Krakowie
30.06.2009
Pod Wawelem spędził wiele lat. Grywał tam w rezerwach, Młodej Ekstraklasie, Pucharze Ekstraklasy, ale - mimo już 26 lat - boisk ekstraklasy wciąż nie zasmakował. Również z powodu problemów zdrowotnych, które w pewnym momencie trapiły go niemiłosiernie. Ale to już przeszłość. - A przyszłość opieram na tym, że moją nową drużynę stać na elitę - uśmiecha się Rygielski. Temat jego transferu do Podbeskidzia pojawił się stosunkowo nagle. Telefon od Marcina Brosza lewy obrońca odebrał w samej końcówce minionego sezonu.
Okazuje się jednak, że niewiele brakowało, by wychowanek Unii Tczew wrócił do Krakowa, skąd był do Floty Świnoujście tylko wypożyczony. - Dyrektor sportowy Jacek Bednarz chciał, bym został włączony do kadry Wisły. Inną koncepcję miał jednak trener Maciej Skorża - wyjaśnia Rygielski. Jak sam przyznaje, pojawiła się również oferta z innego klubu najwyższego szczebla. - Wtedy rozmawiałem już z bielszczanami. Ani myślałem zrywać tych negocjacji - zapewnia i podejmuje rękawicę w rywalizacji o miejsce w składzie z Michałem Osińskim.
Okazuje się jednak, że niewiele brakowało, by wychowanek Unii Tczew wrócił do Krakowa, skąd był do Floty Świnoujście tylko wypożyczony. - Dyrektor sportowy Jacek Bednarz chciał, bym został włączony do kadry Wisły. Inną koncepcję miał jednak trener Maciej Skorża - wyjaśnia Rygielski. Jak sam przyznaje, pojawiła się również oferta z innego klubu najwyższego szczebla. - Wtedy rozmawiałem już z bielszczanami. Ani myślałem zrywać tych negocjacji - zapewnia i podejmuje rękawicę w rywalizacji o miejsce w składzie z Michałem Osińskim.
Polecane
I liga