"Na więcej nie było nas dzisiaj stać, nie mam pretensji do nikogo"
03.05.2013
- Jestem zadowolony i jednocześnie... niezadowolony. Zagraliśmy tak, jak chcieliśmy zagrać, ale przeciwko rywalowi, grającemu w 10, trzeba wygrać - przyznał szkoleniowiec Zagłębia Lubin, Pavel Hapal. - Jestem zadowolony z sytuacji, ale nie ze skuteczności. Zawodnicy Podbeskidzia nastawili się na kontratak. Mogliśmy w końcówce nawet przegrać. Życzę bielszczanom utrzymania - dodał trener.
- Analizowaliśmy grę Lubina w kilku poprzednich meczach. Widzieliśmy, że najszybciej, po 2-3 podaniach, przechodzą do ataku po odbiorze. Tego się bardzo obawialiśmy. Gol stracony po naszym błędzie - opisywał Czesław Michniewicz. Trener "Górali" przyznał, że Fabian Pawela słusznie został ukarany czerwoną kartką. - Bardzo słuszna decyzja. To nie było złośliwe zagranie czy chęć zrobienia krzywdy, ale popełnił błąd. Nie wiedział co zrobić z piłką, fatalnie zareagował. Takie rzeczy się zdarzają, po prostu stracił panowanie - powiedział Michniewicz.
Co opiekun bielszczan powiedział swoim zawodnikom w przerwie? - Że historia piłki zna takie mecze, kiedy grając w 10 udało się wygrać. Ważne, żeby każdy dał 10 procent więcej. Zdobyliśmy piękną bramkę. Nie mieliśmy za dużo sytuacji - ocenił Michniewicz.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu zagrał Dariusz Kołodziej. - Zagrał całkiem dobrze. Pozostałe zmiany były wymuszone. Wypadł filar obrony - Konieczny. Później następny - Łatka, który grał świetnie. Trzeba było zmienić ustawienie. Danczik też dawno nie grał. W tych okolicznościach to punkt bardzo ważny, zobaczymy za miesiąc co on nam da - powiedział trener Podbeskidzia. - Na więcej nie było nas dzisiaj stać, nie mam pretensji do nikogo. Łącznie z Pawelą. To, co pokazaliśmy, napawa optymizmem - dodał.
Bielszczanie zanotowali czwarty mecz z rzędu na własnym stadionie bez zwycięstwa. - Chłopcy czują presję, że nie mogą u siebie wygrać. Teraz gramy na Polonii, lubimy grać na wyjazdach. W Bielsku-Białej wszyscy nam pomagają, nikt nie przeszkadza, ale nie wychodzi. Mam nadzieję, że w lepszych nastrojach będziemy za tydzień. Chciałbym, żeby ekstraklasa tutaj została - przyznał Michniewicz.
- Szukamy przyczyn takiej gry, w każdym meczu u siebie pierwsi tracimy bramkę. Stawiamy siebie pod jeszcze większą presją. Zagłębie nie przyjechało po remis i wiedzieliśmy o tym. Nie mogliśmy się rzucić na gości, bo skończyłoby się 4-0. Musieliśmy czekać na szansę. Czemu nie wygrywamy u siebie? "Też chciałbym to wiedzieć, Kiler" - uśmiechnął się Michniewicz.
- Analizowaliśmy grę Lubina w kilku poprzednich meczach. Widzieliśmy, że najszybciej, po 2-3 podaniach, przechodzą do ataku po odbiorze. Tego się bardzo obawialiśmy. Gol stracony po naszym błędzie - opisywał Czesław Michniewicz. Trener "Górali" przyznał, że Fabian Pawela słusznie został ukarany czerwoną kartką. - Bardzo słuszna decyzja. To nie było złośliwe zagranie czy chęć zrobienia krzywdy, ale popełnił błąd. Nie wiedział co zrobić z piłką, fatalnie zareagował. Takie rzeczy się zdarzają, po prostu stracił panowanie - powiedział Michniewicz.
Co opiekun bielszczan powiedział swoim zawodnikom w przerwie? - Że historia piłki zna takie mecze, kiedy grając w 10 udało się wygrać. Ważne, żeby każdy dał 10 procent więcej. Zdobyliśmy piękną bramkę. Nie mieliśmy za dużo sytuacji - ocenił Michniewicz.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu zagrał Dariusz Kołodziej. - Zagrał całkiem dobrze. Pozostałe zmiany były wymuszone. Wypadł filar obrony - Konieczny. Później następny - Łatka, który grał świetnie. Trzeba było zmienić ustawienie. Danczik też dawno nie grał. W tych okolicznościach to punkt bardzo ważny, zobaczymy za miesiąc co on nam da - powiedział trener Podbeskidzia. - Na więcej nie było nas dzisiaj stać, nie mam pretensji do nikogo. Łącznie z Pawelą. To, co pokazaliśmy, napawa optymizmem - dodał.
Bielszczanie zanotowali czwarty mecz z rzędu na własnym stadionie bez zwycięstwa. - Chłopcy czują presję, że nie mogą u siebie wygrać. Teraz gramy na Polonii, lubimy grać na wyjazdach. W Bielsku-Białej wszyscy nam pomagają, nikt nie przeszkadza, ale nie wychodzi. Mam nadzieję, że w lepszych nastrojach będziemy za tydzień. Chciałbym, żeby ekstraklasa tutaj została - przyznał Michniewicz.
- Szukamy przyczyn takiej gry, w każdym meczu u siebie pierwsi tracimy bramkę. Stawiamy siebie pod jeszcze większą presją. Zagłębie nie przyjechało po remis i wiedzieliśmy o tym. Nie mogliśmy się rzucić na gości, bo skończyłoby się 4-0. Musieliśmy czekać na szansę. Czemu nie wygrywamy u siebie? "Też chciałbym to wiedzieć, Kiler" - uśmiechnął się Michniewicz.
Polecane
Ekstraklasa