"Może spokojnie z tą miłością? On myśli, że jest panem i władcą!"

04.04.2010
Największą niespodzianką w składzie Podbeskidzia na mecz ze Stalą było pozostawienie na ławce Clemence'a Matawu. - On musi chcieć umierać za ten klub! - zaznaczał Robert Kasperczyk.
- Wiem, jak on potrafi grać, dlatego spodziewam się po nim jeszcze więcej - grzmiał Robert Kasperczyk. - On powinien dawać Podbeskidziu więcej! Nieważne, czy podpisze kontrakt od 1 lipca, czy nie. Nie w tym rzecz. Jeśli zostałeś, to musisz dawać z siebie 110 procent, musisz umierać za Podbeskidzie! Chciałem w jego przypadku zastosować taki sam zabieg jak tydzień temu z Piotrkiem Malinowskim. Wiedziałem, że jest zmęczony, pozostawiłem "Malinę" na ławce, odpoczął, a dziś zagrał kapitalnie i chciałbym go zawsze mieć w takiej dyspozycji. Liczyłem, że Clemence będzie rozeźlony i gdy go wpuszczę, da z siebie jeszcze więcej - tłumaczył swoją decyzję trener Podbeskidzia.

Opiekun bielszczan wyznał też, że nie jest zadowolony z jego dyspozycji od początku rundy. - Gdybyśmy sobie przeanalizowali wszystkie sytuacje bramkowe z ostatnich czterech meczów, to proszę mi powiedzieć, w ilu z nich brał udział Matawu? Ja bym wskazał jedną - strzał w meczu z Łęczną. To bardzo mało jak na jego umiejętności!

Od momentu przyjścia obywatela Zimbabwe do Podbeskidzia, właściwie w każdym meczu jest on najbardziej chwalonym i jednym z uwielbianych przez kibiców zawodników. - Może z tą miłością do Clemence'a spokojnie? Jemu trzeba tłumaczyć taktykę. On ma inny język, inny świat. Trzeba do niego podchodzić inaczej niż do reszty. Chciałem, żeby dziś wreszcie zobaczył, że go nie ma na tej tablicy, że Podbeskidzie może grać bez niego, bo wydawało mu się, że jest królem, panem i władcą - zakończył Robert Kasperczyk.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również