"Może niektórzy za szybko uwierzyli, że są już na poziomie ekstraklasy?"
21.07.2012
Bielszczanie przegrali tego lata po raz pierwszy. Nie poradzili sobie w Dankowicach z I-ligowym GKS-em Katowice. - Rywal był od nas o klasę szybszy, co przekładało się na szybszy start do piłki, wyskok do piłki, przegrywane pojedynki na pięciu-sześciu metrach. Ustępowaliśmy pod każdym względem - podsumowuje Kasperczyk.
Skąd się to wzięło? - Mieliśmy bardzo ciężki tydzień, wczoraj odbyliśmy dwa ciężkie treningi na boisku w Dankowicach. Ale wydawało nam się, że pomimo tego, że przez ten okres musimy przejść, damy radę zagrać z mocnym rywalem. Chcieliśmy wziąć I-ligową drużynę. No i wzięliśmy I-ligową, ale wzmocnioną kilkoma piłkarzami, od których większość naszych zawodników - z całym dla nich szacunkiem - musi się uczyć - dodaje, nawiązując do obecności w składzie katowiczan Wojciecha Łobodzińskiego, Macieja Iwańskiego czy Grzegorza Fonfary.
Nie było jednak tak, że "Górale" nie mogli tego spotkania wygrać. Wręcz przeciwnie... - Szkoda, bo przy stanie 0-0 Damian Chmiel i Fabian Pawela mogli wykończyć fajne, zespołowe akcje. Niestety, na poziomie ekstraklasy przyjęcie piłki w 16-tce kończy się tak, jak się skończyło, czyli stratą i kontratakiem. Muszą się przestawić, rozmawialiśmy o tym w szatni, dostali troszeczkę burę. Nie za dyspozycję, bo oni pewnych rzeczy w tej fazie przygotowań nie przeskoczą, ale za to, że nie próbowali zakończyć akcji na jeden kontakt. Wtedy, nawet gdyby ten strzał był niecelny, nie byłoby kontrataku - podkreśla trener bielszczan.
- Cieszę się z tego spotkania w kontekście tego, że nowi zawodnicy, którzy zagrali dwa naprawdę dobre mecze z Karviną i Żyliną, zeszli troszeczkę na ziemię. Niektórzy może za szybko uwierzyli, że są już na poziomie ekstraklasy. Czeka ich dużo pracy i taki mecz również na pewno im w tym pomoże - zakończył Robert Kasperczyk.
Skąd się to wzięło? - Mieliśmy bardzo ciężki tydzień, wczoraj odbyliśmy dwa ciężkie treningi na boisku w Dankowicach. Ale wydawało nam się, że pomimo tego, że przez ten okres musimy przejść, damy radę zagrać z mocnym rywalem. Chcieliśmy wziąć I-ligową drużynę. No i wzięliśmy I-ligową, ale wzmocnioną kilkoma piłkarzami, od których większość naszych zawodników - z całym dla nich szacunkiem - musi się uczyć - dodaje, nawiązując do obecności w składzie katowiczan Wojciecha Łobodzińskiego, Macieja Iwańskiego czy Grzegorza Fonfary.
Nie było jednak tak, że "Górale" nie mogli tego spotkania wygrać. Wręcz przeciwnie... - Szkoda, bo przy stanie 0-0 Damian Chmiel i Fabian Pawela mogli wykończyć fajne, zespołowe akcje. Niestety, na poziomie ekstraklasy przyjęcie piłki w 16-tce kończy się tak, jak się skończyło, czyli stratą i kontratakiem. Muszą się przestawić, rozmawialiśmy o tym w szatni, dostali troszeczkę burę. Nie za dyspozycję, bo oni pewnych rzeczy w tej fazie przygotowań nie przeskoczą, ale za to, że nie próbowali zakończyć akcji na jeden kontakt. Wtedy, nawet gdyby ten strzał był niecelny, nie byłoby kontrataku - podkreśla trener bielszczan.
- Cieszę się z tego spotkania w kontekście tego, że nowi zawodnicy, którzy zagrali dwa naprawdę dobre mecze z Karviną i Żyliną, zeszli troszeczkę na ziemię. Niektórzy może za szybko uwierzyli, że są już na poziomie ekstraklasy. Czeka ich dużo pracy i taki mecz również na pewno im w tym pomoże - zakończył Robert Kasperczyk.
Polecane
Ekstraklasa