Mówią o nim, że ma wielki potencjał. A do tego wielkiego pecha

13.12.2010
- Gdy tylko Artur Nowak zaczyna dobrze grać i strzelać bramki, przytrafia mu się kontuzja, a później ciężko wejść do składu, gdy drużynie świetnie idzie - mówi Bogdan Wilk, asystent trenera "Górali".
Właśnie tak, w skrócie, wyglądała sytuacja Nowaka, wypożyczonego z Bielska-Białej do GKS-u Tychy. Zaczął rundę jesienną dobrze, w podstawowym składzie, strzelił bramkę i... w tym samym meczu doznał ciężkiej kontuzji wykluczającej go z gry do końca roku. - Prawdę mówiąc, nie wiem, czy będzie gotowy nawet na wiosnę. Rehabilitacja przebiega dobrze, jednak nie wiadomo, kiedy Artur wróci do normalnych treningów. A przecież przygotowania zimowe będą ciężkie i może nie podołać - martwi się Adam Nocoń, szkoleniowiec tyszan.

A wie, że Nowak w formie byłby dużym wzmocnieniem jego drużyny. W końcu znają się ze wspólnej pracy w Skałce Żabnica. - To piłkarz z wielkim potencjałem. Chciałbym, żeby mógł u nas grać na wiosnę - dodaje opiekun czwartej drużyny II ligi. W związku z kłopotami zdrowotnymi napastnika, chyba nie może być mowy o jego powrocie do Bielska-Białej. Choć "powrót" jest w tym przypadku chyba za dużym słowem, gdyż wychowanek Niwki Sosnowiec nie spędził w Podbeskidziu nawet rundy. Wiecznie się go wypożycza i tak chyba zostanie...
autor: Michał Trela

Przeczytaj również