Mogliby być ojcami swoich kolegów z drużyn. Kategoria "Opa" roku 2012

25.12.2012
Bliżej im do czterdziestki niż do trzydziestki. Mogliby być ojcami swoich kolegów z drużyn. Nierzadko noszą nawet pseudonimy "Opa" czy "Dziadek". Wciąż świetnie radzą sobie jednak na boiskach.
5. Richard Zajac
 36-letni Słowak jest najstarszym zawodnikiem... najstarszej drużyny ekstraklasy. Wiosną bronił przeciętnie, natomiast początek jesieni miał znakomity. W pierwszych kilku meczach notorycznie był wybierany do „jedenastek” kolejki. Uratował Podbeskidzie przed klęską w Warszawie i wykazywał się refleksem, jakiego mogli mu pozazdrościć młodsi koledzy po fachu. Dość powiedzieć, że w czasie pobytu w Bielsku-Białej obronił połowę ze strzelanych mu dziesięciu rzutów karnych. Nie popisał się tylko przy golach w Szczecinie i w Bełchatowie. Cały czas grał zbyt bojaźliwie na przedpolu.

4. Marek Sokołowski
Kolega „Ryśka” z obrony „Górali”. Miewał lepsze i gorsze mecze, ale niewątpliwie jest ekstraklasowym piłkarzem, czego nie można powiedzieć o wielu jego partnerach z zespołu. Grał głównie na prawej obronie, ale dobrze radził sobie również na innych pozycjach, na które rzucali go trenerzy. Na wiosnę zaprezentował też najefektowniejszy „centrostrzał” roku, kiedy strzelił fenomenalnego gola Cracovii. Ma 34 lata, ale spokojnie dałby radę zagrać jeszcze kilka sezonów. Bielszczanie uwielbiają wychowanka Podbeskidzia za ambicję w każdym momencie każdego meczu.

3. Marcin Malinowski
Ma 37 lat i zbliża się do 400. występu w ekstraklasie. Chodzące doświadczenie. Wiosną był bardzo pewnym, niezastąpionym wręcz punktem wicemistrzowskiego Ruchu, o którego środek dbał wraz z Gaborem Straką. Jesienią nękały go problemy zdrowotne i naciskała młodzież, ale i tak poniżej solidnego poziomu nie schodził. Dla Filipa Starzyńskiego i spółki jego obecność jest zbawienna, bo naprawdę mają się od kogo uczyć. Po zakończeniu kariery przez Wojciecha Grzyba został wybrany kapitanem, mimo że mówi się, iż tego nie chciał. Nie brak głosów, że akurat do tej roli się nie nadaje.

2. Piotr Rocki
Dla wielu może być zbrodnią fakt, że zajmuje tylko drugie miejsce. On do kategorii „Opa roku” pasuje jak znalazł. Kiedy do tyskiej ekipy trafił 20-letni Jakub Bąk, młody zawodnik mówił o „Rockym”, że ten mógłby być jego ojcem. Wkrótce potem, na świat przyszedł... syn Bąka, więc naturalne było, że Rockiego ochrzczono „Dziadkiem”. Zwał, jak zwał. Ważne, że mimo 38 lat na karku dalej mógłby uczyć gry większość kolegów z GKS-u Tychy, wielu I-ligowców, a dośrodkowań nawet ekstraklasowych piłkarzy.

1. Michał Bemben
O ile Rockiego koledzy nazywają po polsku, Bemben ma w Górniku Zabrze Śląską ksywkę „Opa”. Ma 36 lat, ale jest w znakomitej formie. O tym w jak dobrej najlepiej świadczy fakt, że Bogdan Zając, asystent Adama Nawałki, stwierdził nawet, iż to jego życiowa forma. W odniesieniu do zawodnika, który zagrał kilkadziesiąt meczów w Bundeslidze to raczej słowa na wyrost, niemniej wyleczył z gry na prawej obronie utalentowanego Pawła Olkowskiego, a także dzięki jego wrzutkom Arkadiusz Milik mógł się zaprezentować jako wyborny snajper.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również