Młodzi "Górale" walczą o swoje, ale mają rywala z Lecha
W I lidze podczas meczu na placu gry cały czas musi przebywać przynajmniej jeden młodzieżowiec. Z owym przepisem można się nie zgadzać, można go popierać, ale... przepis to przepis.
Dariusz Dźwigała, były trener Podbeskidzia, stawiał na niespełna 18-letniego Daniela Mikołajewskiego, którego w klubie, podobnie jak trenera, już nie ma. Środkowy pomocnik został sprzedany do Lechii Gdańsk, z której trafił na wypożyczenie do GKS-u Tychy. – Mikołajewski chciał spróbować swoich sił w Ekstraklasę, nie byliśmy w stanie go zatrzymać i nie chcieliśmy go blokować. Piłkarz został wypożyczony przez Lechię do Tychów. Nie jest to dobre dla nas rozwiązanie, ale takie jest życie piłkarza – ocenia transfer młodzieżowego reprezentanta Polski Jan Kocian, który przejął zespół po Dźwigale. Słowak po objęciu drużyny postawił w kilku meczach ligowych na Mikołajewskiego, zarazem na Łukasza Zakrzewskiego. 20-latek zaliczył siedem występów na prawej obronie w pełnym dystansie czasowym.
Po odejściu z klubu Mikołajewskiego rywalizacja o gwarantowane dla młodzieżowca miejsce w składzie wzrosła. Z zespołem trenują Mikołaj Gibas, Konrad Gutowski, Maciej Felsch, bramkarz Sebastian Madejski i Szymon Szymański, który jest wychowankiem Rekordu Bielsko-Biała. – Chcemy wprowadzać młodych zawodników do zespołu, ale nie możemy ryzykować i zbyt szybko wrzucać ich na głęboką wodę. Widać, że dzięki wspólnym treningom rozwijają się. Jestem z nich bardzo zadowolony – mówi słowacki szkoleniowiec 'Górali".
Głównym kandydatem do zajęcia „obowiązkowego” miejsca w wyjściowej jedenastce jest wypożyczony z Lecha Poznań Robert Gumny, który zbiera bardzo pochlebne oceny. Wszyscy w Podbeskidziu są pod wrażeniem postawy 18-letniego skrajnego obrońcy. – Mamy swoją akademię i swoich zawodników, staramy się robić wszystko, by oni się rozwijali. Robert Gumny jest wyjątkiem, bo jest zawodnikiem Lecha Poznań. Ten chłopak naprawdę robi dużą różnicę i był nam bardzo potrzebny. Daniel Mikołajewski odszedł do Lechii, ale na jego miejsce mamy Szymka Szymańskiego i chcemy teraz jemu dać szansę – komentuje sytuacje młodzieżowców Tomasz Mikołajko, prezes Podbeskidzia.