Michniewicz: Z każdym meczem Podbeskidziu przybywało w Polsce kibiców
02.06.2013
Trener "Górali" nie krył po meczu w Łodzi olbrzymiej radości. - Jestem bardzo szczęśliwy, jak całe Podbeskidzie, któremu z kolejnymi meczami przybywało w Polsce kibiców. Ważne, że nie zaszkodziłby nam brak degradacji Polonii Warszawa - zaczął konferencję Czesław Michniewicz.
- Olbrzymi szacunek dla zespołu Bełchatowa i trenera Kieresia. Jestem przekonany, że GKS wróci do ekstraklasy z przytupem. To była piękna walka, nie gorsza niż o mistrzostwo Polski. Chylę czoła przed Bełchatowem - wyraził uznanie dla rywala w walce o ligowy byt.
Michniewicz był czwartym trenerem, który pracował w minionym sezonie w Bielsku-Białej. - Przychodziłem na 11 kolejek przed końcem i mieliśmy 11 punktów. Nakazałem wykreślić ze słownika słowo "niemożliwe". Ciężko pracowaliśmy, mocno pedałowaliśmy - nie krył trener "Górali".
- Mecz był bardzo trudny. Ciężkie boisko, piłka była toporna. Graliśmy na Demjana, trudno mu się grało. Gdybym był napastnikiem, uciekałbym przed takimi obrońcami, a on nie uciekał i strzelił bramkę. Wracamy z podniesionym czołem do wciąż ekstraklasowego Bielska. Mogę się przebrać za księdza. Myślałem, że trzeba będzie w Bełchatowie i Podbeskidziu otworzyć zakład pogrzebowy. Dzięki świetnie przepracowanej zimie udało się utrzymać.
Szkoleniowca zdenerwował... spiker Widzewa. - Trąbił na cały stadion o wyniku w Gliwicach (gdzie grał dziś Bełchatów - przyp. red.) - powiedział Michniewicz.
- Olbrzymi szacunek dla zespołu Bełchatowa i trenera Kieresia. Jestem przekonany, że GKS wróci do ekstraklasy z przytupem. To była piękna walka, nie gorsza niż o mistrzostwo Polski. Chylę czoła przed Bełchatowem - wyraził uznanie dla rywala w walce o ligowy byt.
Michniewicz był czwartym trenerem, który pracował w minionym sezonie w Bielsku-Białej. - Przychodziłem na 11 kolejek przed końcem i mieliśmy 11 punktów. Nakazałem wykreślić ze słownika słowo "niemożliwe". Ciężko pracowaliśmy, mocno pedałowaliśmy - nie krył trener "Górali".
- Mecz był bardzo trudny. Ciężkie boisko, piłka była toporna. Graliśmy na Demjana, trudno mu się grało. Gdybym był napastnikiem, uciekałbym przed takimi obrońcami, a on nie uciekał i strzelił bramkę. Wracamy z podniesionym czołem do wciąż ekstraklasowego Bielska. Mogę się przebrać za księdza. Myślałem, że trzeba będzie w Bełchatowie i Podbeskidziu otworzyć zakład pogrzebowy. Dzięki świetnie przepracowanej zimie udało się utrzymać.
Szkoleniowca zdenerwował... spiker Widzewa. - Trąbił na cały stadion o wyniku w Gliwicach (gdzie grał dziś Bełchatów - przyp. red.) - powiedział Michniewicz.
Polecane
Ekstraklasa