Michniewicz: Na pewno nie zasługiwaliśmy w tym meczu na wygraną
24.08.2013
- Popełniliśmy tak wiele podwórkowych błędów, że punkt tutaj jest cudem. Zagraliśmy fatalnie, zrobiliśmy pełno niewymuszonych błędów. Nawet prosty element podanie-przyjęcie szwankował w grze, stąd fakt zdobycia dwóch bramek i szansa na trzecią, to cud. Powinniśmy byli ten mecz wysoko przegrać, a gdybyśmy wygrali, byłaby to wielka niesprawiedliwość - mówi Michniewicz.
Z kolei trener Tarasiewicz z ostatecznego wyniku był niezadowolony. Trudno mu się jednak dziwić - w końcu Zawisza prowadził 2-0. - Trudno połączyć dobry styl i wynik. Dobrze, że to początek sezonu, ale jeśli chcemy zdobywać punty, a taki jest cel, przy tej dyspozycji w pierwszych 45 minutach i do momentu strzelenia drugiej bramki, może się zdarzyć jeden błąd, ale nie dwa. Szczególnie pierwsza bramka, gdy dyskutowaliśmy, przeciwnik już rozgrywał akcje, a my byliśmy plecami do akcji. To zwyczajnie się nie może przytrafić - mówi Tarasiewicz.
- Przy 2-0 mieliśmy odczucie, że nic nam nie grozi i stało się... Nie byliśmy dzisiaj skuteczni w sytuacjach podbramkowych. Mieliśmy parę klarownych sytuacji, ale to nie powinno zatrzeć obrazu ostatnich 15 minutach. Nie możemy grać tak beztrosko i z tym się nie zgadzam, zawodnicy o tym wiedzą. Nie chcę mówić, że będziemy pracować, bo nad determinacją do końca się nie pracuje - dodaje szkoleniowiec z Bydgoszczy.
- Z pewnością zabrakło nam w końcówce zawodnika który przytrzymałby piłkę w środku. Dopóki rezultat jest korzystny, mamy z tyłu głowy żeby w końcu wygrać - kończy.
Z kolei trener Tarasiewicz z ostatecznego wyniku był niezadowolony. Trudno mu się jednak dziwić - w końcu Zawisza prowadził 2-0. - Trudno połączyć dobry styl i wynik. Dobrze, że to początek sezonu, ale jeśli chcemy zdobywać punty, a taki jest cel, przy tej dyspozycji w pierwszych 45 minutach i do momentu strzelenia drugiej bramki, może się zdarzyć jeden błąd, ale nie dwa. Szczególnie pierwsza bramka, gdy dyskutowaliśmy, przeciwnik już rozgrywał akcje, a my byliśmy plecami do akcji. To zwyczajnie się nie może przytrafić - mówi Tarasiewicz.
- Przy 2-0 mieliśmy odczucie, że nic nam nie grozi i stało się... Nie byliśmy dzisiaj skuteczni w sytuacjach podbramkowych. Mieliśmy parę klarownych sytuacji, ale to nie powinno zatrzeć obrazu ostatnich 15 minutach. Nie możemy grać tak beztrosko i z tym się nie zgadzam, zawodnicy o tym wiedzą. Nie chcę mówić, że będziemy pracować, bo nad determinacją do końca się nie pracuje - dodaje szkoleniowiec z Bydgoszczy.
- Z pewnością zabrakło nam w końcówce zawodnika który przytrzymałby piłkę w środku. Dopóki rezultat jest korzystny, mamy z tyłu głowy żeby w końcu wygrać - kończy.
Polecane
Ekstraklasa