Michał Mak: Z kim mamy wygrywać, jak nie z Bielskiem?!
20.04.2013
O ile bielszczanie byli po remisie dość rozgoryczeni, o tyle bełchatowianie odczuwali już niemal załamanie. Dla nich punkt w Bielsku-Białej brzmi jak wyrok. - Przegraliśmy... Znaczy się, zremisowaliśmy bardzo ważny mecz - przejęzyczył się Mak, ale było to chyba przejęzyczenie nieprzypadkowe. - Można tak powiedzieć, bo remis jest dla nas jak porażka. Mieliśmy Podbeskidzie na widelcu, lecz zmarnowałem sytuację. Później gospodarze wyrównali i mieli okazje do strzelenia zwycięskiej bramki. Przyjechaliśmy tu po wygraną, bo punkt nam nic nie daje. Potrzebujemy zwycięstw. Z kim mamy wygrać, jak nie z Bielskiem?! - irytował się były gracz Ruchu Radzionków.
Pochodzący z - nieodległej od Bielska - Suchej Beskidzkiej zawodnik, musiał się pojawić na boisku już w 18. minucie. - O tyle nie byłem zaskoczony, że trener kazał mi się "grzać" już w 5. minucie, bo problemy miał Bartosz Żurek. Później okazało się, że mam jednak wejść za Mouhamadou Traore. Musiałem robić swoje. Strasznie mi szkoda tej walki, którą w to spotkanie włożyliśmy, gdyż naprawdę zapieprzaliśmy jeden za drugiego - rozkładał ręce Mak.
Aż tak niezadowolony nie był Seweryn Michalski, który zagrał bardzo dobry mecz na środku obrony, a ponadto - w ósmym występie w ekstraklasie - zdobył w niej swoją pierwszą bramkę. - Cieszę się, że strzeliłem, ale lepiej by to smakowało, gdybyśmy wygrali. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze i mówiliśmy sobie, że wychodzimy na boisko i gramy to samo. Niestety, coś w nas pękło. A Podbeskidzie waliło te długie piły i stwarzało zagrożenie - kręcił głową.
- Niezależnie od sytuacji w tabeli chcemy zdobywać punkty - stwierdził Michalski. - Zostało siedem kolejek. Będzie ciężko, ale dopóki istnieje matematyczna szansa, będziemy walczyć - zakończył Michał Mak.
Pochodzący z - nieodległej od Bielska - Suchej Beskidzkiej zawodnik, musiał się pojawić na boisku już w 18. minucie. - O tyle nie byłem zaskoczony, że trener kazał mi się "grzać" już w 5. minucie, bo problemy miał Bartosz Żurek. Później okazało się, że mam jednak wejść za Mouhamadou Traore. Musiałem robić swoje. Strasznie mi szkoda tej walki, którą w to spotkanie włożyliśmy, gdyż naprawdę zapieprzaliśmy jeden za drugiego - rozkładał ręce Mak.
Aż tak niezadowolony nie był Seweryn Michalski, który zagrał bardzo dobry mecz na środku obrony, a ponadto - w ósmym występie w ekstraklasie - zdobył w niej swoją pierwszą bramkę. - Cieszę się, że strzeliłem, ale lepiej by to smakowało, gdybyśmy wygrali. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze i mówiliśmy sobie, że wychodzimy na boisko i gramy to samo. Niestety, coś w nas pękło. A Podbeskidzie waliło te długie piły i stwarzało zagrożenie - kręcił głową.
- Niezależnie od sytuacji w tabeli chcemy zdobywać punkty - stwierdził Michalski. - Zostało siedem kolejek. Będzie ciężko, ale dopóki istnieje matematyczna szansa, będziemy walczyć - zakończył Michał Mak.
Polecane
Ekstraklasa