Metamorfoza Podbeskidzia? „Starszyzna zrobiła swoje”
06.04.2014
Kibice zgromadzeni w piątkowy wieczór na trybunach Stadionu Miejskiego byli świadkami „widowiska pełną gębą”, jak stwierdził Bożydar Iwanow w felietonie na portalu SportoweBeskidy.pl. – Są w naszej piłce rzeczy, które nawet filozofom się nie śniły. Wiele osób obserwujących krajowe rozgrywki uznawało Podbeskidzie za najmniej widowiskowo grający zespół naszej ligi. I nagle to „brzydkie kaczątko” przemienia się w „pięknego łabędzia”, który w meczu ze Śląskiem stwarza widowisko, jakiego kibice przy Rychlińskiego na tym poziomie jeszcze nie przeżyli. Brawo! Szkoda, że nie „poszły” za tym także trzy punkty, ale taka jest ta nasza liga. Dziwna, nieprzewidywalna, często pozbawiona logiki. Grasz dobrze, nie wygrywasz, grasz słabo, sięgasz po całą zdobycz – czytamy w komentarzu do ostatniego ekstraklasowego występu „Górali”.
Dziennikarz stacji Polsat chwali ofensywną grę Podbeskidzia, dobre słowa kierując pod adresem Macieja Iwańskiego i Antona Slobody, a przede wszystkim napastnika Jana Blażka. – Wszedł znowu z ławki i znowu – tak, jak w Chorzowie – zrobił różnicę. Czech ma olbrzymi potencjał, choć był on wcześniej dość głęboko ukryty. Przy bramce na 2-2 zwracam uwagę nie tylko na sposób wykończenia przez niego akcji, ale przede wszystkim na fakt, jak „super-rezerwowy” przyblokował próbującego biec za nim Calahorro, który starał się naprawić swój błąd, gdy wyłożył rywalowi piłkę. Zostawiona z tyłu ręka, subtelne chwycenie za koszulkę, zatrzymały zapędy Hiszpana. Blażek także w innych sytuacjach wie, jak wystawiać górne kończyny, jak się zastawić, by rywal miał kłopot by odebrać mu piłkę. Tak zachowuje się „napadzior” przez duże „N” – pisze Bożydar Iwanow.
– Skąd taka metamorfoza drużyny i Blażka właśnie? Nie było żadnej czarodziejskiej różdżki, ani zaklęć. Po dramatycznym w kontekście jakości meczu z Cracovią, zespół spotkał się w jednym z beskidzkich lokali na tak zwanym „wkupnym” nowych zawodników. Integracyjne spotkanie dało efekt, bo nastąpiła na nim burza mózgów i „starszyzna” dała do zrozumienia paru zawodnikom, że oczekuje od nich więcej – czytamy w felietonie dziennikarza, który zaznacza, że respekt przed podopiecznymi Leszka Ojrzyńskiego czuje najbliższy rywal „Górali”, krakowska Wisła.
Felieton Bożydara Iwanowa w całości na portalu SPORTOWEBESKIDY.PL.
Dziennikarz stacji Polsat chwali ofensywną grę Podbeskidzia, dobre słowa kierując pod adresem Macieja Iwańskiego i Antona Slobody, a przede wszystkim napastnika Jana Blażka. – Wszedł znowu z ławki i znowu – tak, jak w Chorzowie – zrobił różnicę. Czech ma olbrzymi potencjał, choć był on wcześniej dość głęboko ukryty. Przy bramce na 2-2 zwracam uwagę nie tylko na sposób wykończenia przez niego akcji, ale przede wszystkim na fakt, jak „super-rezerwowy” przyblokował próbującego biec za nim Calahorro, który starał się naprawić swój błąd, gdy wyłożył rywalowi piłkę. Zostawiona z tyłu ręka, subtelne chwycenie za koszulkę, zatrzymały zapędy Hiszpana. Blażek także w innych sytuacjach wie, jak wystawiać górne kończyny, jak się zastawić, by rywal miał kłopot by odebrać mu piłkę. Tak zachowuje się „napadzior” przez duże „N” – pisze Bożydar Iwanow.
– Skąd taka metamorfoza drużyny i Blażka właśnie? Nie było żadnej czarodziejskiej różdżki, ani zaklęć. Po dramatycznym w kontekście jakości meczu z Cracovią, zespół spotkał się w jednym z beskidzkich lokali na tak zwanym „wkupnym” nowych zawodników. Integracyjne spotkanie dało efekt, bo nastąpiła na nim burza mózgów i „starszyzna” dała do zrozumienia paru zawodnikom, że oczekuje od nich więcej – czytamy w felietonie dziennikarza, który zaznacza, że respekt przed podopiecznymi Leszka Ojrzyńskiego czuje najbliższy rywal „Górali”, krakowska Wisła.
Felieton Bożydara Iwanowa w całości na portalu SPORTOWEBESKIDY.PL.
Polecane
Ekstraklasa