Mateusz Matras słusznie wyleciał z boiska? Ocenia ekspert

21.08.2012
1. kolejka ekstraklasy przyniosła kilka spornych decyzji sędziowskich. Najgłośniej było o czerwonej kartce Mateusza Matrasa. - Ten przypadek powinno się pokazywać jako przestrogę - mówi Zbigniew Przesmycki.
Przypomnijmy, że Matras obejrzał czerwoną kartkę za wślizg w Seweryna Gancarczyka. - Piłkarz Górnika Zabrze atakował piłkę, lecz w przeciwieństwie do rywala miał nogi na murawie. Fakt, że zawodnik Piasta Gliwice próbował uniknąć kolizji, nie liczy się. Wykonując wślizg Matras wziął na siebie całą odpowiedzialność za ewentualne skutki - tłumaczy sędzia Szymon Marciniak, powołując się na przepisy UEFA.

Z taką interpretacją zgadza się Zbigniew Przesmycki. - Ten przypadek powinno się pokazywać jako przestrogę dla ewentualnych naśladowców. W pierwszej fazie wślizgu zaatakował rywala z nadmierną siłą i potem nie był już w stanie wyhamować - mówi szef polskich sędziów.

Również i w meczu Podbeskidzia Bielsko-Biała doszło do spornej sytuacji. Według Przesmyckiego, napastnik Jagiellonii Białystok, Tomasz Frankowski powinien w pierwszej połowie zobaczyć czerwoną kartkę. - Nie mam wątpliwości, że doszło do przekroczenia przepisów - mówi o sytuacji z 29. minuty, kiedy to "Franek" uderzył Mateja Nathera łokciem.

Co ciekawe, według Przesmyckiego Frankowski miał wylecieć z boiska, ale jego zespół powinien otrzymać rzut karny. Powód? Nather trzymał Frankowskiego w opisywanej sytuacji w polu karnym.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również