Mateusz Bąk: Zawsze będę kibicował Lechii
26.03.2012
Warto przypomnieć, że Bąk odchodził z Lechii w bardzo dziwnych okolicznościach. - Zostałem przesunięty do drugiej drużyny, czy też do tej grupy skazańców, „Klubu Kokosa”, trenowaliśmy codziennie o godzinie 11-12 na sztucznej murawie. Od pierwszej rozmowy byłem poza drużyną, poza trenerem Kafarskim, żadnych kontaktów nie mieliśmy - opowiadał swego czasu w rozmowie z naszym portalem.
Później biegał po plaży i lasach. - Podejrzewam, że to nie była wina trenera. Raczej uczestniczył w tym klub, ludzie zarządzający, ciężko powiedzieć. Nie chcę już do tego wracać. Pobiegałem sobie w lesie przez pół roku, przeszedłem badania wydolnościowe w Podbeskidziu i miałem dobre wyniki. A zawsze mi tej wydolności brakowało, bo na bramce nie jest potrzebna. Fajnie, może dzięki temu jeszcze kiedyś przebiegnę maraton... - mówił z uśmiechem.
W sobotę został w Gdańsku powitany w godny sposób. - To było bardzo miłe, mimo iż żegnałem się z klubem w nie najlepszej atmosferze. Zawsze jednak będę kibicował Lechii i jeszcze tu wrócę, aby bronić jej bramki w ekstraklasie. Trzymam kciuki za Lechię i nie wyobrażam sobie, aby spadła z ekstraklasy - powiedział Bąk.
Później biegał po plaży i lasach. - Podejrzewam, że to nie była wina trenera. Raczej uczestniczył w tym klub, ludzie zarządzający, ciężko powiedzieć. Nie chcę już do tego wracać. Pobiegałem sobie w lesie przez pół roku, przeszedłem badania wydolnościowe w Podbeskidziu i miałem dobre wyniki. A zawsze mi tej wydolności brakowało, bo na bramce nie jest potrzebna. Fajnie, może dzięki temu jeszcze kiedyś przebiegnę maraton... - mówił z uśmiechem.
W sobotę został w Gdańsku powitany w godny sposób. - To było bardzo miłe, mimo iż żegnałem się z klubem w nie najlepszej atmosferze. Zawsze jednak będę kibicował Lechii i jeszcze tu wrócę, aby bronić jej bramki w ekstraklasie. Trzymam kciuki za Lechię i nie wyobrażam sobie, aby spadła z ekstraklasy - powiedział Bąk.
Polecane
Ekstraklasa