Mateusz Bąk: Byli od nas lepsi, co nie znaczy, że nie mogliśmy wygrać

21.04.2012
Mateusz Bąk bardzo korzystnie zaprezentował się w dzisiejszym meczu Podbeskidzia Bielsko-Biała z Wisłą Kraków. Puścił trzy bramki, ale gdyby nie on "Górale" straciliby gole już znacznie wcześniej...
Kilkakrotnie Bąk ratował zespół w sytuacjach niemalże beznadziejnych. W drugiej połowie odbił instynktownie uderzenie Cezarego Wilka, który stał zaledwie kilka metrów od bramki. Piękną paradą poradził sobie też z precyzyjnym uderzeniem Maora Meliksona. Po meczu był jednak niepocieszony.

- Jesteśmy wszyscy wkurzeni tym, że przegraliśmy. Zgadzam się, że Wisła była od nas lepsza, ale to jest sport, więc to wcale nie znaczy, że nie mogliśmy tego spotkania wygrać. Mogło się skończyć 0-0, mogło się skończyć 1-0 dla nas - uważa bramkarz, który przez większą część sezonu był rezerwowym.

Zdaniem Bąka, kluczowa była bramka na 0-1, jaką Podbeskidzie straciło w 76. minucie. - To było troszkę przypadkowe, a rozwiązało worek z bramkami. Gdyby to nie wpadło, naprawdę wszystko było w tym meczu możliwe - przekonuje.

Były bramkarz Lechii Gdańsk może być z siebie jednak zadowolony, choć przy trzeciej bramce mógł się chyba zachować trochę lepiej. Komplementował go jednak nawet Michał Probierz, szkoleniowiec gości. - Tego się obawiałem najbardziej, że będziemy mieć tyle sytuacji, a bramkarz będzie bohaterem i dostaniemy jakąś kontrę. Trzeba przyznać, że Bąk w kilku sytuacjach obronił naprawdę cudem - kończy opiekun "Białej Gwiazdy".

W tej sytuacji, po udanych meczach ze Śląskiem Wrocław i Wisłą Kraków - nawet pomimo puszczonych trzech goli - Bąk nie musi się chyba obawiać o miejsce w składzie na starcie z Górnikiem Zabrze w najbliższy piątek.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również