Masażysta piłkarzy Podbeskidzia boksował, a teraz walczy w MMA!
04.04.2013
Marek Ociepka - wiadomo. To legenda bielskiego sportu, który masował piłkarzy na dobre zanim ktokolwiek usłyszał o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Pracuje zresztą w klubie do dziś, jednak z racji innych obowiązków zawodowych, nie może być na wszystkich treningach. Od ośmiu lat w klubie jest natomiast Paweł Wisła, obecny na praktycznie każdym zajęciach, śpieszący z pomogą w nagłych sprawach. Jak się okazuje, masażysta "Górali" znajduje też miejsce na ciekawe hobby. Zupełnie niepiłkarskie.
Wisła amatorsko uprawia sporty walki. - Kiedy się to zaczęło, nawet nie pamiętam. Najpierw kiedyś było dżudo, później w juniorach byłem bokserem w Góralu Żywiec, a następnie miałem przerwę na sporty siłowe. Kiedy się uczyłem w Zabrzu, to byłem zawodnikiem Carbo Gliwice. I do 2012 roku trenowałem boks. Mam zresztą nawet wciąż aktualną licencję bokserską w Góralu, więc gdyby mi się odwidziało, mógłbym wrócić do tego sportu. Ale raczej mi się nie odwidzi - uśmiecha się "maser".
W lipcu Wisła porzucił boks, w którym zresztą niespecjalnie mu się wiodło. - Nie miałem żadnych sukcesów. Stoczyłem bodaj dwie amatorskie walki i obie przegrałem - wspomina. Postanowił zająć się MMA. Co sprawiło, że zajął się tą dynamicznie rozwijającą się w Polsce dyscypliną? - Przede wszystkim kontuzja barku, której doznałem. W boksie jest za duża kompresja na jeden staw. W MMA są różne kombinacje, można popracować nogami, powalczyć w parterze. Jest na pewno bardziej ogólnorozwojowe - tłumaczy.
- Robię to wszystko typowo amatorsko. Tak po prostu dla siebie, żeby coś robić. MMA trenuję w bielskim klubie Trident. Jak dotychczas, stoczyłem jedną walkę, w listopadzie na turnieju w Nowym Wiśniczu. Wygrałem ją, co bardzo mnie podbudowało, bo przygotowywałem się do niej tylko przez dwa miesiące - przyznaje. - Od tego czasu leczę jednak kontuzję, bo miałem pękniętą panewkę łopatki, więc trenuję tylko indywidualnie dla podtrzymania wydolności. Biegam i ćwiczę na siłowni - wylicza.
Wisła nie ma problemu ze znalezieniem czasu na treningi. - Normalnie mam w tygodniu dwa treningi typowo w MMA. Oprócz tego codziennie ćwiczę sam, czy to biegając, czy chodząc na siłownię, czy przy worku treningowym - dodaje. Jak sam przyznaje, nie jest to szczególnie niebezpieczny sport, choć "z fotela" może się tak wydawać. - Statystycznie rzecz biorąc, sporty walki w ogóle nie są groźne dla zdrowia. W piłce nożnej jest więcej kontuzji. To nie jest ulica, tylko sport. Tu są zasady. Ja też zresztą nie jestem jakimś zabijaką. Piłkarze nie muszą się mnie obawiać, bo współpracujemy na partnerskich zasadach - uśmiecha się.

W dużej mierze dzięki Martinowi Lewandowskiemu i organizowanym przez niego galom Konfrontacji Sztuk Walki, MMA szybko zdobyło w Polsce sporą popularność. Dla Wisły udział w takiej gali pozostaje jednak raczej w sferze marzeń. - Fajnie by było, ale mam inne priorytety. Przede wszystkim rodzina, później praca, a na koniec dopiero hobby - nie pozostawia złudzeń. - Ale to efektowna dyscyplina, zwłaszcza gdy dochodzi do nokautu - zauważa.
Przygotowanie siłowe, wbrew pozorom, przydaje się w pracy masażysty. - To prawda, ale też nie jestem już nowicjuszem, a wszystko jest kwestią praktyki. Pracuję w Podbeskidziu ósmy rok, więc można powiedzieć, że przez moje ręce przeszło w tym czasie naprawdę sporo piłkarzy - kończy Paweł Wisła, najlepszy masażysta wśród zawodników MMA i najlepszy zawodnik MMA wśród masażystów.
Wisła amatorsko uprawia sporty walki. - Kiedy się to zaczęło, nawet nie pamiętam. Najpierw kiedyś było dżudo, później w juniorach byłem bokserem w Góralu Żywiec, a następnie miałem przerwę na sporty siłowe. Kiedy się uczyłem w Zabrzu, to byłem zawodnikiem Carbo Gliwice. I do 2012 roku trenowałem boks. Mam zresztą nawet wciąż aktualną licencję bokserską w Góralu, więc gdyby mi się odwidziało, mógłbym wrócić do tego sportu. Ale raczej mi się nie odwidzi - uśmiecha się "maser".W lipcu Wisła porzucił boks, w którym zresztą niespecjalnie mu się wiodło. - Nie miałem żadnych sukcesów. Stoczyłem bodaj dwie amatorskie walki i obie przegrałem - wspomina. Postanowił zająć się MMA. Co sprawiło, że zajął się tą dynamicznie rozwijającą się w Polsce dyscypliną? - Przede wszystkim kontuzja barku, której doznałem. W boksie jest za duża kompresja na jeden staw. W MMA są różne kombinacje, można popracować nogami, powalczyć w parterze. Jest na pewno bardziej ogólnorozwojowe - tłumaczy.
- Robię to wszystko typowo amatorsko. Tak po prostu dla siebie, żeby coś robić. MMA trenuję w bielskim klubie Trident. Jak dotychczas, stoczyłem jedną walkę, w listopadzie na turnieju w Nowym Wiśniczu. Wygrałem ją, co bardzo mnie podbudowało, bo przygotowywałem się do niej tylko przez dwa miesiące - przyznaje. - Od tego czasu leczę jednak kontuzję, bo miałem pękniętą panewkę łopatki, więc trenuję tylko indywidualnie dla podtrzymania wydolności. Biegam i ćwiczę na siłowni - wylicza.
Wisła nie ma problemu ze znalezieniem czasu na treningi. - Normalnie mam w tygodniu dwa treningi typowo w MMA. Oprócz tego codziennie ćwiczę sam, czy to biegając, czy chodząc na siłownię, czy przy worku treningowym - dodaje. Jak sam przyznaje, nie jest to szczególnie niebezpieczny sport, choć "z fotela" może się tak wydawać. - Statystycznie rzecz biorąc, sporty walki w ogóle nie są groźne dla zdrowia. W piłce nożnej jest więcej kontuzji. To nie jest ulica, tylko sport. Tu są zasady. Ja też zresztą nie jestem jakimś zabijaką. Piłkarze nie muszą się mnie obawiać, bo współpracujemy na partnerskich zasadach - uśmiecha się.

W dużej mierze dzięki Martinowi Lewandowskiemu i organizowanym przez niego galom Konfrontacji Sztuk Walki, MMA szybko zdobyło w Polsce sporą popularność. Dla Wisły udział w takiej gali pozostaje jednak raczej w sferze marzeń. - Fajnie by było, ale mam inne priorytety. Przede wszystkim rodzina, później praca, a na koniec dopiero hobby - nie pozostawia złudzeń. - Ale to efektowna dyscyplina, zwłaszcza gdy dochodzi do nokautu - zauważa.
Przygotowanie siłowe, wbrew pozorom, przydaje się w pracy masażysty. - To prawda, ale też nie jestem już nowicjuszem, a wszystko jest kwestią praktyki. Pracuję w Podbeskidziu ósmy rok, więc można powiedzieć, że przez moje ręce przeszło w tym czasie naprawdę sporo piłkarzy - kończy Paweł Wisła, najlepszy masażysta wśród zawodników MMA i najlepszy zawodnik MMA wśród masażystów.
Polecane
Ekstraklasa