"Marzyłem o tym, żeby usiąść koło kogoś takiego jak Jeleń"

06.11.2012
- Nie spodziewałem się, że w ogóle uda się ściągnąć takiego zawodnika do Bielska. Szacunek dla zarządu, że coś takiego udało się zorganizować - mówi Damian Chmiel, pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Chmiel, który zalicza debiutancki sezon w ekstraklasie, zdobył w sobotę już swojego trzeciego gola. - Nareszcie można się w pełni cieszyć i mieć satysfakcję z bramki. Nie był to gol zwycięski, ale bardzo się przydał. Tak bardzo brakowało nam tego zwycięstwa. Wiedzieliśmy, że rywal będzie chciał szybko strzelić bramkę. Przetrwaliśmy ten napór i z minuty na minutę graliśmy coraz lepiej. Bardziej na luzie. Do końca musieliśmy jednak drżeć o wynik. Bramkarz Zagłębia popełnił błąd, a Liran mówił, że chciał tak uderzyć. Dzięki Bogu wyszło - mówi pomocnik.

W Lubinie było jednak bardzo nerwowo. - Kiedy już siedziałem na ławce, to powiedziałem, że albo wygramy 2-1, albo ciężko nam będzie w ogóle utrzymać remis. Nie wiem, może pomógł nam ktoś z góry... - zastanawia się Chmiel.

Swój udział w zwycięstwie, mimo zmarnowanej 100-procentowej sytuacji, miał Ireneusz Jeleń. - Muszę przyznać, że marzyłem, by usiąść w szatni obok kogoś takiego. Nie wierzyłem, że to się może stać w barwach Podbeskidzia. Kiedy gra się obok takiego piłkarza, to trzeba go naśladować i uczyć się. Widać, że jeśli chodzi o sprawy czysto piłkarskie, Irek nas przewyższa. To "kawał grajka". Dużo nam podpowiada w szatni i na boisku - kończy Damian Chmiel.
źródło: Sport

Przeczytaj również