Marwit - GKS Jachym 2-3. Na 67 sekund przed końcem przegrywali!

01.05.2010
Ekipa z Tychów była w niemal beznadziejnej sytuacji przed ostatnią kolejką. Jednak w fenomenalny sposób wygrała w Toruniu i przy jednoczesnej porażce Gwiazdy zapewniła sobie udział w barażach!
Niesamowite emocje były do samego końca. Wynik oscylował cały czas na tzw. "styku". Przez długi okres utrzymywał się wynik remisowy, który nie dawał absolutnie nic żadnej z drużyn. Decydująca okazała się być sama końcówka spotkania. Najpierw najlepszy tyski strzelec - Piotr Myszor dwukrotnie spudłował w stuprocentowych sytuacjach, co się zemściło. Na prowadzenie dwie minuty przed końcem Marwit wyprowadził Mikołajewicz.

Niecałe 60 sekund później tyscy piłkarze ruszyli do przodu i trafili w słupek. Do odbitej piłki dopadł Marek Adamczyk doprowadzając ponownie do remisu. Rozpoczął się prawdziwy dreszczowiec. Najpierw zwycięstwo Marwitowi mógł zapewnić Mikołajewicz, lecz w sytuacji sam na sam z Rafałem Krzyśką fatalnie przestrzelił. 12 sekund później tyszanie wyprowadzając "zabójczą" kontrę ustalili wynik spotkania.

Bohaterem tyskiej ekipy został Adamczyk. - W Toruniu żałoba - przyznał Paweł Hoeft. - Kolejny mecz, w którym w samej końcówce tracimy bramki. Utrzymanie było blisko. Niestety, na przestrzeni całego sezonu zaważył brak doświadczenia naszej drużyny w realiach ekstraklasowych. Ważne jest jednak to, że w elicie futsalowej pokazała się drużyna z całkowicie nowymi twarzami, co pozwala z całą stanowczością stwierdzić, iż liga idzie w naprawdę dobrym kierunku - dodał najbardziej doświadczonych z zawodników Marwitu.

Oczywiście w obozie gości euforia. - Każdemu z nas zarówno przed i w trakcie meczu mocno dawała o sobie znać stawka. Moja drużyna dziś, jak nigdy dotąd, pokazała tyski charakter. Za to jestem chłopakom bardzo wdzięczny. Liga jednak się dla nas nie kończy. Najważniejsze, że ciągle w niej gramy - podkreślił rozentuzjazmowany Grzegorz Morkis, trener GKS-u.

- Przez całe spotkanie byłem w miarę spokojny, końcówkę tego meczu jednak zapamiętam na długo. Takiego scenariusza to by chyba sam Hitchcock nie napisał. Nie mogliśmy się za bardzo otworzyć, bo rywale mogli by nas "zjeść”. Szukaliśmy swoich okazji w kontrach i to dało dobry efekt - cieszył się Morkis.

Marwit zatem spada z ekstraklasy, zaś GKS Jachym poczeka jeszcze na ostateczne rozstrzygnięcie trzy tygodnie. Wtedy zostanie rozegrany mecz barażowy.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również