Mariusz Sacha: Aklimatyzować się w Bielsku-Białej nie muszę

11.07.2011
Mariusz Sacha po trzech latach znów będzie piłkarzem Podbeskidzia Bielsko-Biała. Jego kariera nie potoczyła się jak na razie tak, jak się zapowiadała, więc ma wiele do udowodnienia.
24-latek jest jednym z najzdolniejszych wychowanków bielskiej SMS. W pierwszej drużynie Podbeskidzia w meczu ligowym zadebiutował mając ponad 17 lat. Pierwszego gola w dawnej II lidze też strzelił jeszcze przed 18. urodzinami. Z Bielska-Białej odchodził za duże pieniądze do Cracovii, kiedy miał dopiero 21 lat. I tak zdążył już w tym czasie zaliczyć 113 występów w Podbeskidziu, w których strzelił dziewięć goli.

Był też jedynym reprezentantem Polski, który promowałby bielski klub na taką skalę. Sacha był bowiem pewnym punktem młodzieżówki Michała Globisza, z którą zagrał najpierw w mistrzostwach Europy do lat 19., które odbyły się na boiskach Wielkopolski, a rok później na mundialu do lat 20. w Kanadzie.

W Krakowie podstawowym zawodnikiem był za kadencji trenerów Oresta Lenczyka i Rafała Ulatowskiego. Jednak to właśnie czas urzędowania tego pierwszego był najlepszym w ekstraklasowej karierze "Saszki". Wtedy strzelił wszystkie pięć goli, jakie ma w dorobku w najwyższej lidze i był jednym z najlepszych zawodników "Pasów". Później wszystko się zepsuło. Więc pojawił się temat jego powrotu do Bielska. - Nie jest tajemnicą, że interesowaliśmy się nim już od jakiegoś czasu. Z tego co wiem do ustalenia pozostały jeszcze jakieś kwestie pomiędzy klubami - mówi Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia.

Na jakim etapie etapie jest sprawa twojego przejścia do Podbeskidzia?

- Na szczęście już na końcowym. Pozostaje moje rozwiązanie kontraktu z Cracovią i podpisanie umowy w Bielsku. Warunki są już jednak ustalone.

 Dobrze wrócić do Bielska, do drużyny, której jesteś wychowankiem?

- Z chłopakami jestem raptem od kilku godzin, ale nie czuję się obco, bo większość już znam. Nie muszę się jakoś specjalnie aklimatyzować. Na pewno powroty są miłe, ale mam nadzieję, że to, co najmilsze dopiero przede mną.

Ledwo pojawiłeś się na boisku, a już pokazałeś się z dobrej strony. Strzeliłeś gola, oddałeś groźny strzał w słupek...

- Nie wyglądało to źle, ale pamiętajmy, że był to raczej mecz przyjaźni, więc trochę się  nastrzelaliśmy. Mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będziemy prezentowali podobną skuteczność.

Co się z tobą działo przez ostatnie pół roku? Kontuzja?

- Nie, taka była decyzja trenera Jurija Szatałowa, by nie dawać mi szans gry. Zagrałem chyba w 3 meczach Młodej Ekstraklasy, w ze dwóch sparingach, a poza tym niestety tylko treningi.  Nie pasowałem do koncepcji...
autor: Michał Trela

Przeczytaj również