Marek Sokołowski: Dobrze nam się gra na nowych stadionach...
31.10.2011
- Ktoś kiedyś o nas powiedział, że dobrze nam się gra na tych nowoczesnych, wypełnionych obiektach i może coś w tym jest. Dlatego szkoda, że u nas ta budowa jakoś nie może ruszyć. Mam nadzieję, że w końcu ruszy - mówi Marek Sokołowski, obrońca Podbeskidzia. - Ostatnio w ogóle dobrze nam wychodzi granie z faworytami. Legia, Wisła, może teraz Lech? W przerwie powiedzieliśmy sobie, że tego meczu nie możemy przegrać i tak zrobiliśmy - podaje najprostszą receptę na sukces na stadionie mistrza Polski.
Przeczytaj tekst: Mecz Podbeskidzie - Górnik o prymat w połowie świata
Bielszczanie zaskoczyli gospodarzy sobotniej potyczki tym samym, co zrobili w marcowym meczu pucharowym - szaleńczym pressingiem od pierwszej minuty meczu. - Na ogół każda drużyna, przyjeżdżając na Wisłę, broni się i jest przestraszona. My chcieliśmy zagrać inaczej. Początek był bardzo udany. Później z boku mogło to wyglądać tak, że desperacko się broniliśmy, ale musieliśmy się trochę cofnąć. Krakowianie nie mogli rozwinąć skrzydeł, więc próbowali środkiem, co też im się nie udawało. Gra może i im się nie kleiła, lecz jest to nasza zasługa, bo umiejętnie wytrąciliśmy im atuty - tłumaczy z kolei Dariusz Łatka, defensywny pomocnik "Górali".
Znaczenie dla dobrych wyników bielszczan na stadionach potentatów może mieć też sfera mentalna, co potwierdzają słowa Sokołowskiego. - W takich meczach napięcie mocno z nas schodzi. Gramy to, co potrafimy. A jak się okazuje, z naszymi umiejętnościami nie jest najgorzej - uśmiecha się kapitan Podbeskidzia.
Przeczytaj tekst: Mecz Podbeskidzie - Górnik o prymat w połowie świata
Bielszczanie zaskoczyli gospodarzy sobotniej potyczki tym samym, co zrobili w marcowym meczu pucharowym - szaleńczym pressingiem od pierwszej minuty meczu. - Na ogół każda drużyna, przyjeżdżając na Wisłę, broni się i jest przestraszona. My chcieliśmy zagrać inaczej. Początek był bardzo udany. Później z boku mogło to wyglądać tak, że desperacko się broniliśmy, ale musieliśmy się trochę cofnąć. Krakowianie nie mogli rozwinąć skrzydeł, więc próbowali środkiem, co też im się nie udawało. Gra może i im się nie kleiła, lecz jest to nasza zasługa, bo umiejętnie wytrąciliśmy im atuty - tłumaczy z kolei Dariusz Łatka, defensywny pomocnik "Górali".
Znaczenie dla dobrych wyników bielszczan na stadionach potentatów może mieć też sfera mentalna, co potwierdzają słowa Sokołowskiego. - W takich meczach napięcie mocno z nas schodzi. Gramy to, co potrafimy. A jak się okazuje, z naszymi umiejętnościami nie jest najgorzej - uśmiecha się kapitan Podbeskidzia.
Polecane
Ekstraklasa