Marek Sokołowski: Chcielibyśmy być "Rycerzami Wiosny"
19.02.2012
- Do końca rundy jeszcze sporo meczów, dopiero się zaczęła, ale byłoby fajnie być "Rycerzami Wiosny" - nie ukrywa Marek Sokołowski, kapitan bielszczan. Przypomnijmy, że "Górale" w rundzie wiosennej wygrali trzy mecze i nie stracili w nich bramki, jako jedyna drużyna z całej ekstraklasy. Co więcej, lepszym bilansem legitymuje się w tym czasie tylko Polonia Warszawa.
"Górale" dobrze rozpoczęli również ten rok, pokonując wczoraj Widzew. - Już w pierwszej połowie wydawało mi się, że powinniśmy byli prowadzić co najmniej 3-0. To by był dobry wynik. Było jednak 0-0, więc w przerwie powiedzieliśmy sobie, że jak to przegramy, to będziemy frajerami. I jednak wygraliśmy! - cieszy się prawy obrońca.
W zespole bielszczan największym problemem była nieskuteczność. - Krzyczeliśmy na siebie, mieliśmy jakieś pretensje, ale bardziej tak, żeby się zmotywować na boisku. Mówiliśmy, że trzeba w końcu tę bramkę strzelić. Wiedzieliśmy, że nadarzy się w końcu ta jedna okazja, trzeba ją strzelić i podziękować za występ. Tak też się stało - dodaje.
Sokołowski uważa też, że Podbeskidzie było w przekroju całego meczu zdecydowanie lepsze. - Byliśmy lepiej przygotowani, Widzew nam nie zagrażał, nasze kontry były groźniejsze. W ogóle, bardzo nam się podobało, że, grając na wyjeździe, mieliśmy więcej sytuacji niż gospodarze - kończy doświadczony piłkarz.
"Górale" dobrze rozpoczęli również ten rok, pokonując wczoraj Widzew. - Już w pierwszej połowie wydawało mi się, że powinniśmy byli prowadzić co najmniej 3-0. To by był dobry wynik. Było jednak 0-0, więc w przerwie powiedzieliśmy sobie, że jak to przegramy, to będziemy frajerami. I jednak wygraliśmy! - cieszy się prawy obrońca.
W zespole bielszczan największym problemem była nieskuteczność. - Krzyczeliśmy na siebie, mieliśmy jakieś pretensje, ale bardziej tak, żeby się zmotywować na boisku. Mówiliśmy, że trzeba w końcu tę bramkę strzelić. Wiedzieliśmy, że nadarzy się w końcu ta jedna okazja, trzeba ją strzelić i podziękować za występ. Tak też się stało - dodaje.
Sokołowski uważa też, że Podbeskidzie było w przekroju całego meczu zdecydowanie lepsze. - Byliśmy lepiej przygotowani, Widzew nam nie zagrażał, nasze kontry były groźniejsze. W ogóle, bardzo nam się podobało, że, grając na wyjeździe, mieliśmy więcej sytuacji niż gospodarze - kończy doświadczony piłkarz.
Polecane
Ekstraklasa