Z Markiem Motyką, byłym piłkarzem pochodzącym z Żywca, trenerem m.in. Wisły Kraków i Górnika Zabrze, ostatnio Rozwoju Katowice, rozmawialiśmy o Ekstraklasie.
Marek Motyka: Liga wiosną będzie ciekawa
Marek Motyka o Podbeskidziu...
W pierwszej części sezonu mocno przyglądałem się drużynie, której dobro leży mi na sercu. Byłem na kilku meczach w Bielsku-Białej. Zespół prezentował się różnie. Po pojawieniu się w klubie nowego trenera wyniki poprawiły się. Podbeskidzie wygrywało na wyjazdach, poprawiło miejsce w tabeli. Końcówka roku była w wykonaniu „Górali” słaba. W związku z tym prawdopodobnie po raz kolejny będą walczyć o utrzymanie. Znowu będzie nerwówka, pojawi się presja związana z grą o ligowy byt. Siła ofensywna zespołu nie jest zbyt duża. Ponadto w końcówce roku słabiej prezentował się w defensywie.
Zespół ma za sobą nieudaną rundę, dlatego trener Podoliński zapewne będzie chciał wzmocnić drużynę. Wymienić słabsze ogniwa bądź zwiększyć rywalizację na poszczególnych pozycjach. Myślę, że Podbeskidzie potrzebuje dwóch, może trzech nowych graczy, którzy dodadzą jakości.
W Podbeskidziu w poprzednich sezonach była duża rotacja. W pierwszym zespole nie pojawiali się wychowankowie. Klub sprowadzał wielu zawodników, a nikogo nie sprzedawał. Nie uzyskiwał z tego względu dochodów. Brakuje mi w poczynaniach działaczy ciągłości. Trenerzy zmieniali się często, a każdy ma przecież swoją wizję funkcjonowania zespołu.
O Ekstraklasie...
Postawa Wisły Kraków to duże rozczarowanie. Zespół przyzwyczaił w ostatnich latach kibiców do gry o czołowe lokaty, a obecnie może mieć problem z znalezieniem się w czołowej ósemce. Lech i Legia reprezentowały kraj w europejskich pucharach. Niczego wielkiego nasze zespoły nie pokazały. Mamy nad czym pracować, aby z europejskimi średniakami rywalizować jak równy z równym.
Dobrze w lidze prezentowała się Cracovia, dobrze Pogoń Szczecin. Legia goni lidera, który zasługuje na duże słowa uznania. Polityka działaczy Piasta Gliwice bardzo mi się podoba. Klub z małym budżetem pokazał, że przy mądrym funkcjonowaniu, przemyślanych transferach, można grać o najwyższe cele. Na uznanie zasługuje także Termalica i poczynania państwa Witkowskich. Nie ma chyba w Europie zespołu wywodzącego się z tak małej miejscowości grającego w ekstraklasie.
Liga wiosną będzie ciekawa. Nikt nie będzie chciał spaść. Trudno mi sobie wyobrazić degradację zasłużonego Górniak Zabrze. Różnice w tabeli są nieduże. Dwa-trzy mecze bez wygranej mogą dużo zmienić.
O kształcie Ekstraklasy...
Początkowo byłem wobec reformy sceptyczny. Uważam, że jest to nie najgorsze rozwiązanie, ale mam zastrzeżenia do podziału punktów. Zdobytych punktów nie powinno się zabierać. Myślę, że dużo lepszym rozwiązaniem byłby podział ligi po fazie zasadniczej, ale bez podziału punktów. Dużym plusem jest to, że zespoły rozgrywają w sezonie więcej spotkań. Przerwy zimowe i letnie są krótsze, jest mniej pojedynków bez stawki. W najsilniejszych ligach Europy nikt jednak nie gra według takiego schematu. Może lepiej postawić na ligę składająca się z 18 zespołów? Skoro tak grają najlepsi, to jest to dobre rozwiązanie.
O szkoleniu młodzieży...
W czołowych ligach europejskich – w Holandii, Hiszpanii, Niemczech – pojawia się coraz większa ilość młodych zawodników. Trenerzy nie boją się stawiać na młodzieżowców. Kapitał na przyszłość mają gwarantowany. U nas wygląda to trochę inaczej. Szkoleniowcy znajdujący się pod nieustanną presją wyniku wolą stawiać na rutyniarzy.
W ostatnich latach w naszym kraju powstało wiele szkółek piłkarskich. Niebawem będą z nich wychodzić zawodnicy 17- i 18-letni. Myślę, że każda z takich szkółek szkoli z nadzieją na grę wychowanka na szczeblu centralnym. Nasza w tym rola, nasza czyli trenerów, aby ci zawodnicy mogli zaistnieć. W Europie wszędzie stawiają na młodzież. My nadal wolimy szukać piłkarzy za granicą. Do nas nie trafiają najlepsi, więc lepiej stawiać na swoich. Wychowanek jest tańszy w utrzymaniu niż gracz z zagranicy. Przykład Bartosza Kapustki pokazuje, że warto.