Marek Móll i Robert Gulewicz idą do sądu!
24.07.2014
Móll po zakończeniu poprzedniego sezonu otrzymał trzymiesięczne wypowiedzenie, które uzasadniono "utratą zaufania zarządu i brakiem współpracy z nim". Dodajmy, że zarząd był wówczas jednoosobowy. Zresztą prezesowi Wojciechowi Boreckiemu nie było po drodze z kierownikiem drużyny od dłuższego czasu. Gulewicz otrzymał pocztą wypowiedzenie, w którym napisane było, że nie pojawia się na zajęciach pierwszego zespołu. - Z powodu urlopu opuściłem cztery treningi. Nowy lekarz w ogóle się na nich nie pojawia - komentuje doktor.
Móll nie zgadza się z decyzją o zwolnieniu. - Nie dostałem żadnej nagany, ani pisemnego upomnienia. Oddałem już sprawę do sądu i będę domagał się odszkodowania - wyjaśnia. Gulewicz również zamierza wejść na drogę sądową. - Aktualnie czekam na ruch ze strony działaczy, wysłałem do klubu pismo i zobaczymy, co nastąpi. Mam trzymiesięczny okres wypowiedzenia i oczekuję wypłaty całego wynagrodzenia. Klub jest mi winny kilkadziesiąt tysięcy złotych - mówi. Skąd taka suma? Uzbierała się za zabiegi, które wykonywał na rzecz klubu.
- Jeśli sąd zaproponuje sensowne, polubowne zakończenie sprawy, to będziemy na nie otwarci, ale ciężko wyobrazić sobie jakiekolwiek połowiczne rozwiązanie, dlatego, że wszystko odbyło się w tej sytuacji zgodnie z prawem - komentuje sprawę rzecznik prasowy Marcin Zarębski.
Móll nie zgadza się z decyzją o zwolnieniu. - Nie dostałem żadnej nagany, ani pisemnego upomnienia. Oddałem już sprawę do sądu i będę domagał się odszkodowania - wyjaśnia. Gulewicz również zamierza wejść na drogę sądową. - Aktualnie czekam na ruch ze strony działaczy, wysłałem do klubu pismo i zobaczymy, co nastąpi. Mam trzymiesięczny okres wypowiedzenia i oczekuję wypłaty całego wynagrodzenia. Klub jest mi winny kilkadziesiąt tysięcy złotych - mówi. Skąd taka suma? Uzbierała się za zabiegi, które wykonywał na rzecz klubu.
- Jeśli sąd zaproponuje sensowne, polubowne zakończenie sprawy, to będziemy na nie otwarci, ale ciężko wyobrazić sobie jakiekolwiek połowiczne rozwiązanie, dlatego, że wszystko odbyło się w tej sytuacji zgodnie z prawem - komentuje sprawę rzecznik prasowy Marcin Zarębski.
Polecane
Ekstraklasa