Marek Glogaza: "Z szafy zaczęł wypadać pewne sprawy"
08.12.2012
- Po awansie nie przygotowano odpowiedniej gotówki, aby pokryć wszystkie zobowiązania. Zaniżono koszty, a zawyżono przychody - zauważa Glogaza.
Po objęciu sterów w klubie, nowy prezes od razu zaczął uskarżać się na kondycję finansową Podbeskidzia. - Kiedy spółka akcyjna przejęła finanse klubu, od razu zleciłem audyt i z szafy zaczęły wypadać pewne sprawy. Absolutnie nie neguję premii za awans do ekstraklasy, ale ustalając je, wyraźnie nie przeszacowano przychodów - dodał krytykowany sternik.
Inni z kolei, z Władysławem Szypułą na czele, zarzucają Glogazie, że ten zwyczajnie "nie żyje" piłką... - W klubie jestem od rana do wieczora. Nie pracuję jak urzędnik. "Żyję" piłką, w nią gram, a do tego regularnie uczestniczę w treningach, meczach pierwszego zespołu i Młodej Ekstraklasy.
Po objęciu sterów w klubie, nowy prezes od razu zaczął uskarżać się na kondycję finansową Podbeskidzia. - Kiedy spółka akcyjna przejęła finanse klubu, od razu zleciłem audyt i z szafy zaczęły wypadać pewne sprawy. Absolutnie nie neguję premii za awans do ekstraklasy, ale ustalając je, wyraźnie nie przeszacowano przychodów - dodał krytykowany sternik.
Inni z kolei, z Władysławem Szypułą na czele, zarzucają Glogazie, że ten zwyczajnie "nie żyje" piłką... - W klubie jestem od rana do wieczora. Nie pracuję jak urzędnik. "Żyję" piłką, w nią gram, a do tego regularnie uczestniczę w treningach, meczach pierwszego zespołu i Młodej Ekstraklasy.
Polecane
Ekstraklasa