Marek Glogaza: Podbeskidzie obejdzie się bez Adamka, ale...

08.02.2013
- Na tle słabego zespołu na pewno się wyróżniał, ale nie przesadzajmy. Podbeskidzie obejdzie się bez Adamka, ale czy Adamek obejdzie się bez Podbeskidzia? - pyta Marek Glogaza, były prezes "Górali".
Do pewnego momentu to właśnie Glogaza prowadził negocjacje w sprawie Adamka ze strony Podbeskidzia. - Tak zwyczajnie, po ludzku, jest mi go po prostu żal. To zawodnik o dużym potencjale i szkoda, że prawdopodobnie nie będzie go mógł pokazać na boisku - mówi były prezes bielszczan, który przyznaje, że w tej sprawie rozmawiał tylko z Mirosławem Łaciokiem. - Z Tomaszem Kaczmarczykiem negocjowałem tylko transfer Ireneusza Jelenia - informuje.

- Traci Adamek. Nie Drzewiarz. Nie Kaczmarczyk. A tym bardziej nie Podbeskidzie. Z całym szacunkiem dla zawodnika, który był "małym" objawieniem jesieni, ale on z 11 występów w ekstraklasie tylko cztery zaliczył w podstawowym składzie. Z nich z kolei, udany był jeden, przeciwko Wiśle Kraków. Furorę robił, wchodząc z ławki. Na tle słabego zespołu na pewno się wyróżniał, ale nie przesadzajmy. Gdyby był tak dobry, to drużyna miałaby więcej punktów. Podbeskidzie na pewno obejdzie się bez Adamka, ale czy Adamek obejdzie się bez Podbeskidzia? - pyta retorycznie Glogaza.

Dziennik "Sport" o sprawę Adamka zapytał też Roberta Kasperczyka, trenera, który ściągnął go do Podbeskidzia. - Myślę, że jeśli chodzi o ekstraklasę, Kamilowi ciężko będzie się przebić w innym klubie. Znam sprawę z mediów i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to takie typowo polskie. Jeśli coś komuś wychodzi, to należy to zepsuć - kręci głową opiekun Stali Rzeszów.

- Nie jest dziś ważne, kto ma rację w zaistniałej sytuacji. Pamiętam, jak prezes Łaciok miał do mnie i do trenera Marcina Sasala pretensje, że Kamil zbyt mało grał. Z całym szacunkiem, ale był to chłopak z okręgówki, dla którego wchodzenie w roli dżokera było najlepszym rozwiązaniem. To przesympatyczny młody człowiek, z wielkim zapałem do pracy. Na boisko wchodził bez kompleksów. To na pewno jest jego atut, ale muszę przyznać, że imponowała mu wielka piłka. I w jego przypadku spadek z ekstraklasy do niższej ligi będzie krokiem w tył przede wszystkim pod względem mentalnym. Ktoś robi chłopakowi wielką krzywdę - kończy Robert Kasperczyk rozmowę ze "Sportem".
źródło: Sport

Przeczytaj również