Marcin Sasal: Podbeskidzie się nie poddało!

03.11.2012
Po bardzo dziwnym meczu "Górale" wracają z trzema punktami do Bielska-Białej. Debiutujący w roli trenera Podbeskidzia Marcin Sasal nie krył, że przed jego drużyną jeszcze sporo pracy.
- Wszyscy znają naszą sytuację, od miesięcy drużyna była bez zwycięstwa. Naszym założeniem było, aby w końcu wygrać. Drużyna pokazała charakter. Myślę, że dobrze się ten mecz oglądało. Było dużo sytuacji z obu stron. Dopisało nam szczęście i to jest najważniejsze - mówił po udanym debiucie trener Marcin Sasal.

W pierwszych minutach gospodarze stłamsili "Górali", ale piłkarze z Bielska-Białej nie mieli się aż tak cofać. - Założyliśmy, aby grać spokojnie, nie dać się Zagłębiu rozpędzić. Graliśmy defensywnie, bo nie stać nas na otwarty futbol, musimy nad tym jeszcze popracować. Dostaliśmy głupią bramkę, musieliśmy drżeć o zwycięstwo. Byliśmy jednak groźni w ataku. Fajnie to wygląda z przodu - dodał.

Szkoleniowiec powiedział, że nie wierzy już w żadne przesądy, jak to bywało, gdy prowadził Koronę Kielce. - Patrzę optymistycznie. Tak jak z kobietą, pierwszy kontakt jest najważniejszy. Szczęśliwe kamyczki cały czas mam w kieszeni - mówił.

Liran Cohen strzelił drugą bramkę z rzędu, ale także w Lubinie zaczął na ławce. Dlaczego? - Jest kreatywny, ale dyscyplina taktyczna wymagała od nas, żeby wcześniej grali inni. Być może będzie grał więcej - odpowiedział.

Dobre spotkanie zaliczył także Ireneusz Jeleń. Były reprezentant Polski zmarnował jednak wyśmienitą sytuację. - Irek nie jest zaniedbany, ale głodny gry. Tak dobraliśmy zawodników, żeby zamieniał się z Ziajką. Z meczu na mecz będzie lepiej. Między nami jest dobra komunikacja, rozmawiamy - podkreślił.

Mimo wygranej, sytuacja Podbeskidzia wciąż jest nieciekawa. - Do utrzymania daleka droga. Musimy gonić środek tabeli, przed nami 20 kolejek. Podbeskidzie się nie poddało i to wszystkim ogłaszam - pewnie zakończył Sasal.






autor: Michał Trela

Przeczytaj również