Marcin Sasal: Między nami od początku nie było chemii...
03.01.2013
Sasal krótko wypowiedział się dla zebranych w Wilkowicach dziennikarzy. - Jedną z przyczyn rozstania jest odmienna wizja budowy drużyny pomiędzy mną a prezesem Wojciechem Boreckim - rozpoczął. - Ale między nami od początku nie było chemii - dodał.
- Ja byłem gotów walczyć o utrzymanie. Byłem już wcześniej w podobnych sytuacjach i udawało mi się ratować drużyny. Wierzyłem, że tu można jeszcze coś fajnego zrobić. Wymagało to kilku wzmocnień na niektórych pozycjach, których po prostu nie mamy, jak lewa obrona - tłumaczył.
Odniósł się też do zapowiadanego przez prezesa Boreckiego opierania drużyny na młodych, perspektywicznych zawodnikach. - Mówienie o młodych piłkarzach, najlepiej Polakach, a już w ogóle świetnie wychowankach, jest bardzo modne. To się podoba mediom, kibicom - stwierdził.
- W Bielsku-Białej mi się podobało. Miałem zamiar zostać tu przynajmniej do czerwca. Prezes musi mieć świadomość, że bierze teraz odpowiedzialność za utrzymanie klubu nie tylko w ekstraklasie, ale też w I lidze. Będę chłopakom kibicował - zakończył Marcin Sasal.
- Ja byłem gotów walczyć o utrzymanie. Byłem już wcześniej w podobnych sytuacjach i udawało mi się ratować drużyny. Wierzyłem, że tu można jeszcze coś fajnego zrobić. Wymagało to kilku wzmocnień na niektórych pozycjach, których po prostu nie mamy, jak lewa obrona - tłumaczył.
Odniósł się też do zapowiadanego przez prezesa Boreckiego opierania drużyny na młodych, perspektywicznych zawodnikach. - Mówienie o młodych piłkarzach, najlepiej Polakach, a już w ogóle świetnie wychowankach, jest bardzo modne. To się podoba mediom, kibicom - stwierdził.
- W Bielsku-Białej mi się podobało. Miałem zamiar zostać tu przynajmniej do czerwca. Prezes musi mieć świadomość, że bierze teraz odpowiedzialność za utrzymanie klubu nie tylko w ekstraklasie, ale też w I lidze. Będę chłopakom kibicował - zakończył Marcin Sasal.
Polecane
Ekstraklasa