Marcin Brosz: Nikt nie przemeblował swojego składu tak szybko jak my
16.09.2009
Bielsko-Biała odetchnęła z ulgą i powoli zapomina o fatalnej passie siedmiu (wliczając porażkę w Pucharze Polski ze Startem Otwock) meczów bez wygranej. Choć - zdaniem Marcina Brosza - wspomniana seria wcale na takie miano nie zasługuje. - Nie było przecież tak, że przegraliśmy sześć czy siedem spotkań z rzędu. A dopiero taką sytuację nazwałbym prawdziwym pasmem niepowodzeń - zastrzega i przekonuje, że zna przyczynę niedawnych problemów.
Aby ją zobrazować, odnosi się do niedawnego pojedynku... Wisły Kraków z Jagiellonią Białystok. - Długo zanosiło się, że "Jaga" mistrzów Polski nawet nie postraszy. Do chwili, gdy plac gry opuścił Arek Głowacki. Nie pomogło nawet, że zastąpił go Mariusz Jop, w końcu jeszcze chwilę temu reprezentant kraju. Ten przykład pokazuje, że już jedna roszada może wywrócić wszystko do góry nogami. U nas zmian przed sezonem było multum. Powiem więcej. Nie ma drugiego takiego zespołu, który równie szybko przemeblowałby swój skład - wskazuje.
Ostatnie sukcesy sprawiły jednak, że brak Macieja Szmatiuka czy Krzysztofa Chrapka bielszczanom doskwiera już mniej. Dlaczego? - Chcąc dysponować fachowcami, trzeba ich najpierw przyuczyć do zawodu. My mamy pojętnych uczniów. Inna sprawa, że taki Sylwester Patejuk pokazuje jak na razie jakieś 50 - 60 procent swoich możliwości. Rezerwy ma ogromne, choć już i tak prezentuje się z bardzo dobrej strony - uważa Brosz. To właśnie między innymi za sprawą Patejuka szkoleniowiec po raz pierwszy od dawna ma w ataku kłopot bogactwa.
Dobrą formę zdają się bowiem odnajdywać Martin Matusz i Piotr Bagnicki, a w odwodzie pozostaje jeszcze Piotr Rocki. - Jesteśmy teraz jeszcze bardziej ofensywni niż defensywni. Nasze oblicze się zmienia, bo w poprzednich latach to formacja obronna stanowiła nasz największy atut - przypomina trener Podbeskidzia. Ale przed starciem z Wartą jest z nią krucho.
Kontuzjowany jest Bartłomiej Konieczny, a Juraj Danczik musi pauzować za nadmiar żółtych kartek. Tymczasem Warta to drużyna, która w od początku rozgrywek zdobyła w lidze najwięcej bramek - 15. Sam Marcin Klatt na listę strzelców wpisywał się aż sześć razy. Reasumując, szanse na strzelecki festiwal z obydwu stron są co najmniej realne.
Przypuszczalne składy
Warta Poznań - Podbeskidzie Bielsko-Biała
środa, 16:00
sędziuje Michał Mularczyk (Skierniewice)
Warta: Radliński - Ignasiński, Ngamayama, Bartkowiak, Otuszewski - Magdziarz, Bekas, Miklosik, Iwanicki - Reiss - Klatt.
Podbeskidzie: Mikler - Cienciała, Ganowicz, Baranowski, Osiński - Matusiak, Matawu - Świerblewski, Kołodziej, Patejuk - Matusz.
Aby ją zobrazować, odnosi się do niedawnego pojedynku... Wisły Kraków z Jagiellonią Białystok. - Długo zanosiło się, że "Jaga" mistrzów Polski nawet nie postraszy. Do chwili, gdy plac gry opuścił Arek Głowacki. Nie pomogło nawet, że zastąpił go Mariusz Jop, w końcu jeszcze chwilę temu reprezentant kraju. Ten przykład pokazuje, że już jedna roszada może wywrócić wszystko do góry nogami. U nas zmian przed sezonem było multum. Powiem więcej. Nie ma drugiego takiego zespołu, który równie szybko przemeblowałby swój skład - wskazuje.
Ostatnie sukcesy sprawiły jednak, że brak Macieja Szmatiuka czy Krzysztofa Chrapka bielszczanom doskwiera już mniej. Dlaczego? - Chcąc dysponować fachowcami, trzeba ich najpierw przyuczyć do zawodu. My mamy pojętnych uczniów. Inna sprawa, że taki Sylwester Patejuk pokazuje jak na razie jakieś 50 - 60 procent swoich możliwości. Rezerwy ma ogromne, choć już i tak prezentuje się z bardzo dobrej strony - uważa Brosz. To właśnie między innymi za sprawą Patejuka szkoleniowiec po raz pierwszy od dawna ma w ataku kłopot bogactwa.
Dobrą formę zdają się bowiem odnajdywać Martin Matusz i Piotr Bagnicki, a w odwodzie pozostaje jeszcze Piotr Rocki. - Jesteśmy teraz jeszcze bardziej ofensywni niż defensywni. Nasze oblicze się zmienia, bo w poprzednich latach to formacja obronna stanowiła nasz największy atut - przypomina trener Podbeskidzia. Ale przed starciem z Wartą jest z nią krucho.
Kontuzjowany jest Bartłomiej Konieczny, a Juraj Danczik musi pauzować za nadmiar żółtych kartek. Tymczasem Warta to drużyna, która w od początku rozgrywek zdobyła w lidze najwięcej bramek - 15. Sam Marcin Klatt na listę strzelców wpisywał się aż sześć razy. Reasumując, szanse na strzelecki festiwal z obydwu stron są co najmniej realne.
Przypuszczalne składy
Warta Poznań - Podbeskidzie Bielsko-Biała
środa, 16:00
sędziuje Michał Mularczyk (Skierniewice)
Warta: Radliński - Ignasiński, Ngamayama, Bartkowiak, Otuszewski - Magdziarz, Bekas, Miklosik, Iwanicki - Reiss - Klatt.
Podbeskidzie: Mikler - Cienciała, Ganowicz, Baranowski, Osiński - Matusiak, Matawu - Świerblewski, Kołodziej, Patejuk - Matusz.
Polecane
I liga