Maciej Rogalski: Będę jak Szwajcaria i zachowam neutralność
09.11.2013
Maciej Rogalski do Podbeskidzia przychodził z Lechii Gdańsk i w dużej mierze pomógł "Góralom" wywalczyć historyczny awans do ekstraklasy. Dziś doświadczony pomocnik występuje w Olimpii Grudziądz, ale nie ukrywa, że sentyment do dawnych klubów pozostał.
- Tu i tu zostali koledzy z dawnych lat. Natomiast komu będę kibicował? Nie wiem, w tej chwili nie jestem w stanie określić żadnej ze stron. Oba klub są mi bardzo bliskie i stronniczości w tym przypadku nie będzie. Będę jak Szwajcaria i zachowam neutralność w tym pojedynku - mówi Rogalski.
Lechia bardzo obiecująco rozpoczęła bieżące rozgrywki. Piłkarze Michała Probierza w pierwszych pięciu kolejkach zdobyli aż 11 punktów, pokonując m.in. aktualnego Mistrza Polski - warszawską Legię. Później coś się jednak zacięło.
- Oczekiwania w Gdańsku są mega, mega większe, niż to co prezentuje drużyna. Ale widocznie ten ciężar dla zespołu, albo dla całego klubu, jest zbyt wielki. Mi pozostaje tylko wierzyć, że praca, którą w Lechii wykonuje Michał Probierz, przyniesie jakieś zdecydowane efekty. Może Gdańsk kiedyś zobaczy coś więcej niż tylko polską ekstraklasę - ma nadzieję zawodnik Olimpii Grudziądz.
Sytuacja Lechii to jednak nic w porównaniu do tego co dzieje się w Bielsku-Białej. "Górale" nie potrafią wygrać od dziewięciu spotkań. W związku z bardzo słabymi wynikami, z posadą trenera pożegnał się Czesław Michniewicz, a z misją ratunkową pod Klimczok przybył Leszek Ojrzyński.
- Trener Michniewicz w Podbeskidziu wykonał kawał dobrej roboty, ale w sporcie tak jest, że jak nie idzie to leci trener. Ten sezon nie zaczął się optymistycznie dla Podbeskidzia i dlatego głowa trenera Michniewicza już poleciała. Widać, że zespół ma jakieś problemy, jeśli nie organizacyjne, które jeszcze ja pamiętam, to na pewno kadra "Górali" nie jest zbyt szeroka. Nie udało się dokonać odpowiednich wzmocnień, a odszedł Robert Demjan, także Podbeskidzie nie ma kim straszyć - analizuje sytuację bielszczan Rogalski.
Maciej Rogalski w czasach gry w Podbeskidziu, był jednym z kluczowych zawodników zespołu prowadzonego przez Roberta Kasperczyka. "Rogal" był łącznikiem pomiędzy linią pomocy i ataku. W dużej mierze to dzięki niemu błyszczeli napastnicy, Adam Cieśliński i Robert Demjan.
- W debiutanckim sezonie w ekstraklasie dość szybko zapewniliśmy sobie utrzymanie, a później mieliśmy spory problem, żeby wygrać jakiś mecz, więc nie wyglądało to tak różowo. Ale z pewnością było dużo dobrych momentów. W drugim sezonie Podbeskidzie z kolei fatalnie grało jesienią, a rewelacyjnie wiosną. Na prawdę ciężko powiedzieć, który zespół był lepszy, bo piłkarze - jakościowo - są na podobnym poziomie - mówi Maciej Rogalski.
Spotkanie z Wisłą było najlepszym meczem Podbeskidzia w tym sezonie. "Górale" grali szybko, ofensywnie, a kibice na stadionie dziwili się, że po wysokiej porażce we Wrocławiu, Podbeskidzie potrafiło się tak szybko podnieść. Momentami "Biała Gwiazda" była zepchnięta do bardzo głębokiej defensywy, jednak bielszczanom zabrakło najważniejszego - wykończenia.
- Na strzelanie goli nie ma recepty, bo gdyby była, to wszyscy zdobywaliby po 10 bramek w meczu. Nie ma złotego środka, ale piłkarzom Podbeskidzie nie może zabraknąć zaangażowania i góralskiego charakteru, z którego zawsze słynęli. Ne może brakować serca do gry, bo umiejętności są jakie są. Nie mówię, że słabe, czy złe, ale po prostu bez tej determinacji będzie im bardzo ciężko. Jeśli nie zabraknie zaangażowania, czego im bardzo życzę, to w końcu uda się coś strzelić - kończy z optymizmem Rogalski.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lechia Gdańsk
sobota, 18:00
Sędzia Paweł Raczkowski (Warszawa)
- Tu i tu zostali koledzy z dawnych lat. Natomiast komu będę kibicował? Nie wiem, w tej chwili nie jestem w stanie określić żadnej ze stron. Oba klub są mi bardzo bliskie i stronniczości w tym przypadku nie będzie. Będę jak Szwajcaria i zachowam neutralność w tym pojedynku - mówi Rogalski.
Lechia bardzo obiecująco rozpoczęła bieżące rozgrywki. Piłkarze Michała Probierza w pierwszych pięciu kolejkach zdobyli aż 11 punktów, pokonując m.in. aktualnego Mistrza Polski - warszawską Legię. Później coś się jednak zacięło.
- Oczekiwania w Gdańsku są mega, mega większe, niż to co prezentuje drużyna. Ale widocznie ten ciężar dla zespołu, albo dla całego klubu, jest zbyt wielki. Mi pozostaje tylko wierzyć, że praca, którą w Lechii wykonuje Michał Probierz, przyniesie jakieś zdecydowane efekty. Może Gdańsk kiedyś zobaczy coś więcej niż tylko polską ekstraklasę - ma nadzieję zawodnik Olimpii Grudziądz.
Sytuacja Lechii to jednak nic w porównaniu do tego co dzieje się w Bielsku-Białej. "Górale" nie potrafią wygrać od dziewięciu spotkań. W związku z bardzo słabymi wynikami, z posadą trenera pożegnał się Czesław Michniewicz, a z misją ratunkową pod Klimczok przybył Leszek Ojrzyński.
- Trener Michniewicz w Podbeskidziu wykonał kawał dobrej roboty, ale w sporcie tak jest, że jak nie idzie to leci trener. Ten sezon nie zaczął się optymistycznie dla Podbeskidzia i dlatego głowa trenera Michniewicza już poleciała. Widać, że zespół ma jakieś problemy, jeśli nie organizacyjne, które jeszcze ja pamiętam, to na pewno kadra "Górali" nie jest zbyt szeroka. Nie udało się dokonać odpowiednich wzmocnień, a odszedł Robert Demjan, także Podbeskidzie nie ma kim straszyć - analizuje sytuację bielszczan Rogalski.
Maciej Rogalski w czasach gry w Podbeskidziu, był jednym z kluczowych zawodników zespołu prowadzonego przez Roberta Kasperczyka. "Rogal" był łącznikiem pomiędzy linią pomocy i ataku. W dużej mierze to dzięki niemu błyszczeli napastnicy, Adam Cieśliński i Robert Demjan.
- W debiutanckim sezonie w ekstraklasie dość szybko zapewniliśmy sobie utrzymanie, a później mieliśmy spory problem, żeby wygrać jakiś mecz, więc nie wyglądało to tak różowo. Ale z pewnością było dużo dobrych momentów. W drugim sezonie Podbeskidzie z kolei fatalnie grało jesienią, a rewelacyjnie wiosną. Na prawdę ciężko powiedzieć, który zespół był lepszy, bo piłkarze - jakościowo - są na podobnym poziomie - mówi Maciej Rogalski.
Spotkanie z Wisłą było najlepszym meczem Podbeskidzia w tym sezonie. "Górale" grali szybko, ofensywnie, a kibice na stadionie dziwili się, że po wysokiej porażce we Wrocławiu, Podbeskidzie potrafiło się tak szybko podnieść. Momentami "Biała Gwiazda" była zepchnięta do bardzo głębokiej defensywy, jednak bielszczanom zabrakło najważniejszego - wykończenia.
- Na strzelanie goli nie ma recepty, bo gdyby była, to wszyscy zdobywaliby po 10 bramek w meczu. Nie ma złotego środka, ale piłkarzom Podbeskidzie nie może zabraknąć zaangażowania i góralskiego charakteru, z którego zawsze słynęli. Ne może brakować serca do gry, bo umiejętności są jakie są. Nie mówię, że słabe, czy złe, ale po prostu bez tej determinacji będzie im bardzo ciężko. Jeśli nie zabraknie zaangażowania, czego im bardzo życzę, to w końcu uda się coś strzelić - kończy z optymizmem Rogalski.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lechia Gdańsk
sobota, 18:00
Sędzia Paweł Raczkowski (Warszawa)
Polecane
Ekstraklasa