Łotysze za mocni dla Rekordu. Do awansu potrzebny remis

03.10.2014
To było drugie dla zespołów z Rygi i Bielska-Białej starcie w ramach turnieju Main Round UEFA Futsal Cup. Wczoraj obie ekipy miały nastroje radosne po pewnych zwycięstwach. Tym razem cieszyli się gospodarze spotkania, choć wszystko zaczęło się po myśli mistrzów Polski.
bts.rekord.com.pl
„Rekordziści”, choć do meczu przystępowali mocno osłabieni (kontuzje Douglasa i Pawła Machury oraz absencje kartkowe Jana Janovskiego i Andrzeja Szłapy), to rozpoczęli go w znakomitym stylu. Wpierw przetrwali napór gospodarzy, a w 7. minucie w duecie Artur Popławski-Rafał Franz wyprowadzili wzorcową kontrę. Łotysze szybko dążyli do odrobienia strat, ale mogli nadziać się na ripostę mistrzów Polski. Najlepszą okazję skarcenia rywali miał w 11. minucie Michał Marek. Inna sprawa, że w bramce Rekordu cudów dokonywał Bartłomiej Nawrat. Po kwadransie – przyznać trzeba zasłużenie – futsalowcy z Rygi wyrównali. Igors Aleksejevs nie siłą, a sprytem zaskoczył golkipera bielszczan lobując go nieomylnie. Tylko szczęściu bielski zespół zawdzięcza, że była to jedyna strata w tej odsłonie meczu.

Druga część zaczęła się obiecująco, bo m.in. Piotr Szymura mógł bramkarza Nikarsu zmusić do kapitulacji. Tym razem skutecznością wykazali się Łotysze, powtórnie z udziałem Aleksejevsa.  Dopiero wtedy gospodarze nieco zwolnili tempo – skrupulatnie bronili dostępu do własnej bramki i mądrze kontrowali. Bielszczanie grali coraz bardziej nerwowo, o czym świadczy choćby czerwona kartka dla Radka Polaska i... gola na 3-1, który losy piątkowej konfrontacji rozstrzygnął definitywnie.

Porażka rzecz jasna szans Rekordu na awans nie przekreśla. W starciu z drużyną z Rygi podopieczni Adama Krygera wypadli o jednego gola lepiej aniżeli mistrz Bułgarii, co oznacza, że w niedzielę z tym przeciwnikiem muszą co najmniej zremisować. Do gry wrócą Janovsky oraz Szłapa. Ale są też złe wieści – zabraknie Polaska oraz Kamila Kmiecika, dzisiejszych „kartkowiczów”.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również