ŁKS - Podbeskidzie 2-2. Emocje, bramki, słupki i... pięści w Łodzi!
28.04.2010
Początek spotkania był dla bielszczan wręcz wymarzony. Sylwester Patejuk przeprowadził świetną akcję, zagrał "w uliczkę" do Clemence'a Matawu, który spokojnie pokonał Bogusława Wyparłę. Był to drugi gol reprezentanta Zimbabwe w ostatnich dwóch meczach. Wygląda na to, że publiczna reprymenda, jakiej trener Kasperczyk udzielił temu zawodnikowi z początkiem kwietnia, przyniosła właściwy, mobilizujący efekt.
Chwilę później prowadził już jednak ŁKS. Łodzianie ruszyli na gości wszystkimi siłami i przez to obrona "Górali" załamała się. Najpierw, po rzucie wolnym Tomasza Hajty, głową gola zdobył Rafał Kujawa. Osiem minut później gospodarze wykonywali rzut rożny, po którym piłka trafiła do Artura Gieragi, a ten z szesnastu metrów pokonał Richarda Zajaca.
Końcówka pierwszej części gry należała znów do Podbeskidzia. Najlepszą szansę na wyrównanie miał Dariusz Kołodziej - tuż przed przerwą piłka po jego potężnym strzale z rzutu wolnego odbiła się od słupka. Druga połowa rozpoczęła się tak, jak skończyła pierwsza. Z linii pola karnego uderzał Matawu, a futbolówka po rykoszecie ponownie trafiła w słupek. Wydawało się, że szczęście kompletnie nie sprzyja bielszczanom...
W odpowiednim momencie przełamał się jednak Kołodziej. Etatowy wykonawca rzutów wolnych, nie strzelił po nich gola od listopadowego meczu z GKS-em Katowice. Udało się jednak w Łodzi po fantastycznym strzale z 25 metrów w samo okienko! Po tej bramce ponownie do ataku rzucił się ŁKS, ale Podbeskidzie, z dużą dozą szczęścia, utrzymało remis. Z niepowodzeniem nie mógł się pogodzić Hajto, który po jednym ze starć z Piotrem Rockim, uderzył bielskiego napastnika pięścią.
Chwilę później prowadził już jednak ŁKS. Łodzianie ruszyli na gości wszystkimi siłami i przez to obrona "Górali" załamała się. Najpierw, po rzucie wolnym Tomasza Hajty, głową gola zdobył Rafał Kujawa. Osiem minut później gospodarze wykonywali rzut rożny, po którym piłka trafiła do Artura Gieragi, a ten z szesnastu metrów pokonał Richarda Zajaca.
Końcówka pierwszej części gry należała znów do Podbeskidzia. Najlepszą szansę na wyrównanie miał Dariusz Kołodziej - tuż przed przerwą piłka po jego potężnym strzale z rzutu wolnego odbiła się od słupka. Druga połowa rozpoczęła się tak, jak skończyła pierwsza. Z linii pola karnego uderzał Matawu, a futbolówka po rykoszecie ponownie trafiła w słupek. Wydawało się, że szczęście kompletnie nie sprzyja bielszczanom...
W odpowiednim momencie przełamał się jednak Kołodziej. Etatowy wykonawca rzutów wolnych, nie strzelił po nich gola od listopadowego meczu z GKS-em Katowice. Udało się jednak w Łodzi po fantastycznym strzale z 25 metrów w samo okienko! Po tej bramce ponownie do ataku rzucił się ŁKS, ale Podbeskidzie, z dużą dozą szczęścia, utrzymało remis. Z niepowodzeniem nie mógł się pogodzić Hajto, który po jednym ze starć z Piotrem Rockim, uderzył bielskiego napastnika pięścią.
Polecane
I liga