ŁKS - Podbeskidzie 2-1. I cóż z tego, że niezasłużenie...?
30.09.2011
Wydarzenie
Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy, wprowadzony minutę wcześniej Robert Demjan, z bliska kopnął piłkę do siatki po podaniu Sławomira Cienciały, dając bielszczanom prowadzenie. Od tego momentu zaczęło się wszystko, co dla gości najgorsze w tym meczu, czyli 10-minutowe przebudzenie ŁKS, w czasie którego ten strzelił dwa gole.
Bohater
Robert Demjan. Gdyby każdy piłkarz Podbeskidzia był jak on, świat w Bielsku byłby piękniejszy. Słowak, który był najlepszym zawodnikiem wtorkowego meczu z GKS-em Bełchatów, wszedł na boisko i strzelił gola z niczego. To, że bielszczanie przegrali, to jego wina w najmniejszym stopniu.
Rozczarowanie
Postawa Podbeskidzia przy rzutach rożnych. Niby od 2. kolejki wiadomo, że każdy korner przeciwko "Góralom" jest jak rzut karny, ale i tak niemal w każdym meczu rywale strzelają w ten sposób gola. Tym razem po dośrodkowaniu z narożnika boiska, Marek Saganowski wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.
Co ciekawego
- W bramce gospodarzy wystąpił Pavle Velimirović, bramkarz z Czarnogóry, który latem był już dogadany z Podbeskidziem, jednak "zniknął" z bielskiego obozu i odnalazł się właśnie w Łodzi. Z kolei od 46. minuty zagrał Tomasz Nowak, który niegdyś przebywał na testach w zespole "Górali".
- Zgodnie z zapowiedziami, na stadionie przy al. Unii Lubelskiej pojawili się Marcin Gortat oraz Tomasz Adamek. W przerwie obaj panowie strzelali po dwa karne. 1-0 triumfował "Góral".
- Również przed pierwszym gwizdkiem sędziego, prezes Łódzkiego ZPN wręczył piłkarzom gospodarzy puchar i paterę za powrót do ekstraklasy. Przypomnijmy, że to już... 9. kolejka. Wcześniej jednak łodzianie rozgrywali mecze w Bełchatowie.
- Jeszcze w pierwszej połowie boisko musiał opuścić Piotr Koman, który doznał kontuzji mięśnia dwugłowego.
- W kadrze meczowej bielszczan nie znaleźli się Piotr Malinowski i Marek Sokołowski. Pierwszy leczy kontuzję, natomiast drugi nie mógł grać z powodów osobistych.
- Mimo że fani Podbeskidzia nie mogli wejść na mecz, kibice ŁKS-u jedyny raz krzyknęli "piłka nożna dla kibiców" w 87. minucie. Na bielskich trybunach w analogicznej sytuacji podczas starcia z Ruchem Chorzów przez 90 minut protestowano...
Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy, wprowadzony minutę wcześniej Robert Demjan, z bliska kopnął piłkę do siatki po podaniu Sławomira Cienciały, dając bielszczanom prowadzenie. Od tego momentu zaczęło się wszystko, co dla gości najgorsze w tym meczu, czyli 10-minutowe przebudzenie ŁKS, w czasie którego ten strzelił dwa gole.
Bohater
Robert Demjan. Gdyby każdy piłkarz Podbeskidzia był jak on, świat w Bielsku byłby piękniejszy. Słowak, który był najlepszym zawodnikiem wtorkowego meczu z GKS-em Bełchatów, wszedł na boisko i strzelił gola z niczego. To, że bielszczanie przegrali, to jego wina w najmniejszym stopniu.
Rozczarowanie
Postawa Podbeskidzia przy rzutach rożnych. Niby od 2. kolejki wiadomo, że każdy korner przeciwko "Góralom" jest jak rzut karny, ale i tak niemal w każdym meczu rywale strzelają w ten sposób gola. Tym razem po dośrodkowaniu z narożnika boiska, Marek Saganowski wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.
Co ciekawego
- W bramce gospodarzy wystąpił Pavle Velimirović, bramkarz z Czarnogóry, który latem był już dogadany z Podbeskidziem, jednak "zniknął" z bielskiego obozu i odnalazł się właśnie w Łodzi. Z kolei od 46. minuty zagrał Tomasz Nowak, który niegdyś przebywał na testach w zespole "Górali".
- Zgodnie z zapowiedziami, na stadionie przy al. Unii Lubelskiej pojawili się Marcin Gortat oraz Tomasz Adamek. W przerwie obaj panowie strzelali po dwa karne. 1-0 triumfował "Góral".
- Również przed pierwszym gwizdkiem sędziego, prezes Łódzkiego ZPN wręczył piłkarzom gospodarzy puchar i paterę za powrót do ekstraklasy. Przypomnijmy, że to już... 9. kolejka. Wcześniej jednak łodzianie rozgrywali mecze w Bełchatowie.
- Jeszcze w pierwszej połowie boisko musiał opuścić Piotr Koman, który doznał kontuzji mięśnia dwugłowego.
- W kadrze meczowej bielszczan nie znaleźli się Piotr Malinowski i Marek Sokołowski. Pierwszy leczy kontuzję, natomiast drugi nie mógł grać z powodów osobistych.
- Mimo że fani Podbeskidzia nie mogli wejść na mecz, kibice ŁKS-u jedyny raz krzyknęli "piłka nożna dla kibiców" w 87. minucie. Na bielskich trybunach w analogicznej sytuacji podczas starcia z Ruchem Chorzów przez 90 minut protestowano...
Polecane
Ekstraklasa