ŁKS ma nazwiska, "Górale" - bramkarza, który chce dorównać Kahnowi

12.09.2009
- Byłem już jedną nogą w Rakowie Częstochowa. W II lidze miałem się ograć. Przez myśl mi nie przeszło, że szansę na to otrzymam na zapleczu ekstraklasy - mówi Joachim Mikler, nowy nr 1 w bramce Podbeskidzia.
Gdyby doświadczenie z ekstraklasy było gwarantem sukcesów, Podbeskidzie mogłoby... oddać ten mecz walkowerem. Bo liczba 609 gier, jaką otrzymamy po zsumowaniu dorobku poszczególnych piłkarzy "Górali", przy 1543 meczach graczy gości, wygląda bardzo mizernie. A porównując dokonania bramkarzy obydwu stron, można już doznać małego szoku...

Naprzeciw popularnego Bodzia W. stanie bowiem piłkarz, który ma za sobą ledwie dwa spotkania w... I lidze! Z drugiej strony to nie tak mało, skoro 21-latek wcale nie był szykowany do miejsca w wyjściowym składzie. Sytuację zweryfikował dopiero transfer Łukasza Merdy do Cracovii. - Wszystko działo się równie szybko, co niespodziewanie. Mogę się tylko cieszyć, że przed startem rozgrywek nie trafiłem na wypożyczenie do Rakowa Częstochowa. W pewnym momencie wydawało się to już niemalże pewne - przypomina wychowanek Wiki Kisielów.

Na każdym kroku podkreśla też, że 180 minut, jakie rozegrał w pojedynkach z Górnikiem Łęczna i Stalą Stalowa Wola, nie zrobiło z niego pełnoprawnego I-ligowca. - Czy jestem zadowolony z tych występów? Byłbym, gdybym nie puścił żadnego gola. A dałem się pokonać aż cztery razy. Pretensje mam do siebie zwłaszcza o pierwsze z trafień Górnika. Trzeba było lepiej pilnować ten bliższy słupek... - rozkłada ręce. Najważniejsze dla niego i kolegów jest jednak to, że do starcia z ŁKS-em przystępują już na większym luzie, bo wreszcie bez łatki drużyny bez wygranej.

Tym bardziej, że łodzianie niedawno - w rywalizacji z GKS-em Katowice - pokazali, że do wymogów ligi jeszcze do końca się przystosowali. - Zagramy przy światłach, dla pełnych trybun. Taka atmosfera będzie naszym dużym sprzymierzeńcem. Ale nie zapominamy o tym, że goście to zespół, który w minionym sezonie w sportowej walce utrzymał się w ekstraklasie. Nazwiska mają - podkreśla młody golkiper Podbeskidzia. Czego życzy sobie na dzisiejszy wieczór?

- Zwycięstwa i czystego konta. Od Olivera Kahna, na którym zawsze się wzorowałem, dzieli mnie na razie przepaść, ale premierowy mecz o stawkę na "zero" sprawiłby, że do poziomu słynnego Niemca byłoby mi już nieco bliżej - kończy z uśmiechem Mikler.

Przypuszczalne składy

Podbeskidzie Bielsko-Biała - ŁKS Łódź
sobota, 19:00
sędziuje Adam Kajzer (Rzeszów)

Podbeskidzie: Mikler - Cienciała, Ganowicz, Konieczny, Osiński - Świerblewski, Matusiak, Kołodziej, Matawu, Rocki - Patejuk.

ŁKS:
Wyparło - Ognjanović, Hajto, Adamski, Klepczarek - Sikora, Mowlik, Mączyński, Sierant - Świątek, Gikiewicz.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również