"Liczę na dobry mecz z klubem z Katowic. Niestety, pomylę się w nazwie"
19.07.2012
Przypomnijmy, że we wczorajszym starciu z I-ligowcem, bielszczanie kontrolowali mecz niemal do samego końca, ale w ostatnich minutach łatwo roztrwonili dwubramkową przewagę. - Tu nawet nie chodzi o rozprężenie. W lidze takie rzeczy by się nie zdarzyły. Jestem zły o sposób tracenia bramek. Abstrahując nawet od straty w środku pola, ale nie może być takiej sytuacji, że jeden zawodnik przepycha trzech w "szesnastce". Skończyło się to faulem młodego Krawczyka. W lidze takie coś by się nie zdarzyło, bo... nie byłoby takiego młodego składu. Ale po to są sparingi, by ci chłopcy nie popełniali później takich błędów, w jakiejkolwiek lidze by grali - tłumaczy trener "Górali".
W sparingu, jako się rzekło, pokazało się kilku młodych piłkarzy, m.in. Mateusz Janeczko i Damian Nowak. - Widać po nich, że byli ostatnio w innych klubach i robili zupełnie inne rzeczy niż my. Oni ledwo widzą i ledwo chodzą. Ale tak to już jest w tym czasie, że jedni robią siłę, inni wytrzymałość. Dyspozycja tych chłopaków ma prawo być sinusoidalna. Jednak im bliżej ligi, tym ich forma będzie bardziej stabilna - zapewnia.
Kasperczyk był bardzo zadowolony z postawy Damiana Szczęsnego, zdobywcy pierwszej bramki, który po raz pierwszy pokazał się bielskiej publiczności. - On wcześniej borykał się z kontuzją mięśnia, mówił mi, że nie trenował jeszcze tak intensywnie. Trzeba mieć się na baczności, podobnie jak w przypadku innych chłopaków z II ligi, bo łapią lekki dołek. Ale po to jesteśmy, po to monitorujemy sytuację, żeby to korygować na bieżąco. To, co pokazał przy zdobytej bramce, to było to, co pokazuje na każdym treningu - chwali szkoleniowiec.
W meczu zagrał także Daniel Feruga, który niedawno występował na wypożyczeniu w Tychach, a kilka dni temu rozwiązał kontrakt z Ruchem Chorzów. - Z przecieków mieliśmy informacje, że może mieć miejsce taka sytuacja. To chłopak z regionu, mieszka niedaleko, znam jego możliwości, widziałem go w kilku dużych fragmentach meczów w Tychach. Potrenuje z nami, zagra w kilku sparingach i zobaczymy, jaka będzie jego przyszłość. Niczego jeszcze nie przesądzaliśmy - mówi trener.
Z bielszczanami cały czas trenuje też Marcin Siedlarz. Jego sprawa powiązana jest z sytuacją Dariusza Kołodzieja, który wciąż czeka na decyzję Wydziału Dyscypliny PZPN, w sprawie skrócenia jego dyskwalifikacji. - Tu dalej jest znak zapytania. Dopóki to nie jest jasne, będą trenować Siedlarz i Feruga. Być może zdecydujemy się na któregoś z nich, a być może na żadnego, może weźmiemy kogoś dopiero pod koniec okienka transferowego? - zastanawia się Kasperczyk.
Obaj będą mieli najprawdopodobniej szansę pokazać się w sobotnim sparingu z nowym tworem z Katowic, dla którego powinien to być pierwszy mecz po dziwacznym połączeniu. - Dzwoniliśmy się upewniać, czy spotkanie się odbędzie. Jedyne, co się zmieniło, to miejsce i pora. Więc zagramy w Dankowicach z drużyną z Katowic, na pewno się pomylę w jej nazwie, bo jeszcze nie jestem przyzwyczajony. Liczymy, że przyjedzie fajny, mocny zespół i będzie można zagrać składem bardziej zbliżonym do ligowego. Pokażemy kibicom Fabiana Pawelę, bo jeszcze go nie widzieli. Generalnie, zaprezentujemy to zestawienie, które grało w Karwinie czy w Żylinie - kończy Robert Kasperczyk.
W sparingu, jako się rzekło, pokazało się kilku młodych piłkarzy, m.in. Mateusz Janeczko i Damian Nowak. - Widać po nich, że byli ostatnio w innych klubach i robili zupełnie inne rzeczy niż my. Oni ledwo widzą i ledwo chodzą. Ale tak to już jest w tym czasie, że jedni robią siłę, inni wytrzymałość. Dyspozycja tych chłopaków ma prawo być sinusoidalna. Jednak im bliżej ligi, tym ich forma będzie bardziej stabilna - zapewnia.
Kasperczyk był bardzo zadowolony z postawy Damiana Szczęsnego, zdobywcy pierwszej bramki, który po raz pierwszy pokazał się bielskiej publiczności. - On wcześniej borykał się z kontuzją mięśnia, mówił mi, że nie trenował jeszcze tak intensywnie. Trzeba mieć się na baczności, podobnie jak w przypadku innych chłopaków z II ligi, bo łapią lekki dołek. Ale po to jesteśmy, po to monitorujemy sytuację, żeby to korygować na bieżąco. To, co pokazał przy zdobytej bramce, to było to, co pokazuje na każdym treningu - chwali szkoleniowiec.W meczu zagrał także Daniel Feruga, który niedawno występował na wypożyczeniu w Tychach, a kilka dni temu rozwiązał kontrakt z Ruchem Chorzów. - Z przecieków mieliśmy informacje, że może mieć miejsce taka sytuacja. To chłopak z regionu, mieszka niedaleko, znam jego możliwości, widziałem go w kilku dużych fragmentach meczów w Tychach. Potrenuje z nami, zagra w kilku sparingach i zobaczymy, jaka będzie jego przyszłość. Niczego jeszcze nie przesądzaliśmy - mówi trener.
Z bielszczanami cały czas trenuje też Marcin Siedlarz. Jego sprawa powiązana jest z sytuacją Dariusza Kołodzieja, który wciąż czeka na decyzję Wydziału Dyscypliny PZPN, w sprawie skrócenia jego dyskwalifikacji. - Tu dalej jest znak zapytania. Dopóki to nie jest jasne, będą trenować Siedlarz i Feruga. Być może zdecydujemy się na któregoś z nich, a być może na żadnego, może weźmiemy kogoś dopiero pod koniec okienka transferowego? - zastanawia się Kasperczyk.
Obaj będą mieli najprawdopodobniej szansę pokazać się w sobotnim sparingu z nowym tworem z Katowic, dla którego powinien to być pierwszy mecz po dziwacznym połączeniu. - Dzwoniliśmy się upewniać, czy spotkanie się odbędzie. Jedyne, co się zmieniło, to miejsce i pora. Więc zagramy w Dankowicach z drużyną z Katowic, na pewno się pomylę w jej nazwie, bo jeszcze nie jestem przyzwyczajony. Liczymy, że przyjedzie fajny, mocny zespół i będzie można zagrać składem bardziej zbliżonym do ligowego. Pokażemy kibicom Fabiana Pawelę, bo jeszcze go nie widzieli. Generalnie, zaprezentujemy to zestawienie, które grało w Karwinie czy w Żylinie - kończy Robert Kasperczyk.
Polecane
Ekstraklasa