Leszek Ojrzyński: Pokpiliśmy sprawę w pierwszej połowie

14.03.2015
Trener Leszek Ojrzyński miał po meczu w Zabrzu pretensje do Kristiana Kolczaka o spowodowanie pierwszego z dwóch rzutów karnych dla Górnika.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
- Mecz ma dwie połowy, dla nas były one całkowicie różne. Pierwsza - makabryczna - rozpoczął analizę spotkania trener Leszek Ojrzyński. - Ustawiliśmy się tak, by nie dać pograć skrzydłowym. Efekt? Rafał Kosznik miał współudział przy dwóch bramkach. Całe szczęście, że to nas nie podłamało. Może nie od początku, bo pierwsza sytuacja po przerwie mogła dać gola Górnikowi, ale Adam Deja naprawił swój błąd. Później zdecydowanie przeważaliśmy i mieliśmy kolejne sytuacje, ale byłoby zbyt pięknie, gdybyśmy strzelili kolejną. Pokpiliśmy sprawę w pierwszej połowie - do 10. minuty widziałem trzech zawodników, którzy wiązali buty. Na mecz trzeba wyjść skoncentrowanym i zdyscyplinowanym - powiedział szkoleniowiec bielszczan.

Pod koniec pierwszej połowy Górnik zdobył dwa rzuty karne. Trener Podbeskidzia miał spore pretensje do swojego zawodnika za pierwsze przewinienie. - Takie mecze się pamięta. Rzut karny, przegrywamy wznowienie, zagranie za obrońców i drugi rzut karny. Całe szczęście, że to nas nie podłamało. Pierwszy faul był bez sensu. Nie jestem zadowolony z gry Kolczaka, bo to on faulował. Zawodnik z takim doświadczeniem powinien puścić Kosznika, bo piłka była przy linii końcowej - kręcił głową Ojrzyński.
 
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również