Leszek Ojrzyński: Nie zapomnę tego do końca życia!
14.12.2013
Stęsknił się pan za "Bandą Świrów"?
Na pewno miło będzie ich zobaczyć. Szkoda, że po drugiej stronie, ale takie jest życie. Pewien rozdział został zamknięty, teraz nowy jest w Podbeskidziu, ale bardzo miło będzie odwiedzić Arenę Kielce. Spędziłem tam bardzo dużo miłych chwil, a teraz zrobimy z Podbeskidziem wszystko, żeby gospodarzom nie było łatwo. Dobrze by było wygrać coś na wyjeździe.
Trenował pan Koronę ponad dwa lata i wiązał swoją przyszłość z tym klubem i miastem na lata. Tam została pana rodzina, ale życie rzuciło pana do Bielska - Białej. Nie tęskni pan za tym co było w Kielcach?
Nie, bo życie nie znosi próżni. W pracy trenera nigdy nie możesz wić sobie gniazdka na stałe, bo nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień. W życiu szkoleniowca są sukcesy, ale też porażki. Ja z Koroną rozegrałem w tym sezonie tylko trzy spotkania i zostałem zwolniony. Takie życie trenera.
W szatni Korony spędził pan wiele pięknych i wesołych chwil, które wspomina pan najlepiej?
Byłe tego bardzo dużo! Były ostre odprawy, chwile radości - to tam świętowaliśmy po meczach. Mieliśmy swoje uroczystości wewnątrz drużyny, w szatni rozgrywaliśmy mecze w siatkonogę. Było tego tak dużo, że ciężko mi coś wyłowić na pierwszy plan. Każda chwila była przyjemna, każda mi coś dała, bo dzięki zawodnikom dużo się nauczyłem.
Po pana zwolnieniu piłkarze Korony zapowiadali, że nie wrócą do treningów dopóki nie zostanie pan zatrudniony z powrotem. To pokazuje jak bardzo zawodnicy panu ufali. Rzadko zdarza się taka więź między piłkarzami i trenerem.
Dla mnie to było bardzo miłe. Kibice też stanęli z piłkarzami po mojej stronie i na pewno zapamiętam to do końca życia. Takie zachowanie zdarza się bardzo rzadko, a mnie to spotkało w pierwszym ekstraklasowym klubie. Zrobiliśmy tam dużo dobrych rzeczy i to jest najważniejsze. Jeśli ma się drużynę, w której jeden za drugiego jest w stanie skoczyć w ogień, to można dużo osiągnąć.
Nie ma chyba osoby, która lepiej zna styl gry Korony. Miał pan ułatwione zadanie przy rozpracowywaniu rywala? Czy Korona trenera Pachety to już zupełnie inny zespół?
Niczym nie powinni nas zaskoczyć, ale to jest tylko teoria. Wiemy o pewnych rzeczach, ale Korona ma kilku zawodników, którzy potrafią zagrać coś niekonwencjonalnego. Kiełb, Golański, Korzym, Sobolewski, czy Janota - to na nich musimy uważać, bo są w stanie zaskoczyć nawet najlepszą drużynę. Ich atutem będzie zgranie, bo trochę już ze sobą grają. Pojawiło się kilku nowych zawodników, ale ich styl się nie zmienił. Bazują na akcjach oskrzydlających i wrzutkach w pole karne, ale jesteśmy na to przygotowani.
Kto będzie bardziej zmobilizowany na to spotkanie? Pan, czy piłkarze Korony?
Nie mam pojęcia. Ja będę zmobilizowany, jak przed każdym spotkaniem. A chłopaki z Korony? To się okaże, ale myślę, że też będą naładowani. Znam ich i będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Grają dla Korony o dobre zakończenie roku. Kielczanie są bardzo groźni na własnym terenie i stoimy przed trudnym zadaniem. Ale zrobimy wszystko, żeby dobrze zakończyć ten rok i jechać na święta w dobrych humorach.
Korona Kielce - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 15:30
sędzia Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Na pewno miło będzie ich zobaczyć. Szkoda, że po drugiej stronie, ale takie jest życie. Pewien rozdział został zamknięty, teraz nowy jest w Podbeskidziu, ale bardzo miło będzie odwiedzić Arenę Kielce. Spędziłem tam bardzo dużo miłych chwil, a teraz zrobimy z Podbeskidziem wszystko, żeby gospodarzom nie było łatwo. Dobrze by było wygrać coś na wyjeździe.
Trenował pan Koronę ponad dwa lata i wiązał swoją przyszłość z tym klubem i miastem na lata. Tam została pana rodzina, ale życie rzuciło pana do Bielska - Białej. Nie tęskni pan za tym co było w Kielcach?
Nie, bo życie nie znosi próżni. W pracy trenera nigdy nie możesz wić sobie gniazdka na stałe, bo nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień. W życiu szkoleniowca są sukcesy, ale też porażki. Ja z Koroną rozegrałem w tym sezonie tylko trzy spotkania i zostałem zwolniony. Takie życie trenera.
W szatni Korony spędził pan wiele pięknych i wesołych chwil, które wspomina pan najlepiej?
Byłe tego bardzo dużo! Były ostre odprawy, chwile radości - to tam świętowaliśmy po meczach. Mieliśmy swoje uroczystości wewnątrz drużyny, w szatni rozgrywaliśmy mecze w siatkonogę. Było tego tak dużo, że ciężko mi coś wyłowić na pierwszy plan. Każda chwila była przyjemna, każda mi coś dała, bo dzięki zawodnikom dużo się nauczyłem.
Po pana zwolnieniu piłkarze Korony zapowiadali, że nie wrócą do treningów dopóki nie zostanie pan zatrudniony z powrotem. To pokazuje jak bardzo zawodnicy panu ufali. Rzadko zdarza się taka więź między piłkarzami i trenerem.
Dla mnie to było bardzo miłe. Kibice też stanęli z piłkarzami po mojej stronie i na pewno zapamiętam to do końca życia. Takie zachowanie zdarza się bardzo rzadko, a mnie to spotkało w pierwszym ekstraklasowym klubie. Zrobiliśmy tam dużo dobrych rzeczy i to jest najważniejsze. Jeśli ma się drużynę, w której jeden za drugiego jest w stanie skoczyć w ogień, to można dużo osiągnąć.
Nie ma chyba osoby, która lepiej zna styl gry Korony. Miał pan ułatwione zadanie przy rozpracowywaniu rywala? Czy Korona trenera Pachety to już zupełnie inny zespół?
Niczym nie powinni nas zaskoczyć, ale to jest tylko teoria. Wiemy o pewnych rzeczach, ale Korona ma kilku zawodników, którzy potrafią zagrać coś niekonwencjonalnego. Kiełb, Golański, Korzym, Sobolewski, czy Janota - to na nich musimy uważać, bo są w stanie zaskoczyć nawet najlepszą drużynę. Ich atutem będzie zgranie, bo trochę już ze sobą grają. Pojawiło się kilku nowych zawodników, ale ich styl się nie zmienił. Bazują na akcjach oskrzydlających i wrzutkach w pole karne, ale jesteśmy na to przygotowani.
Kto będzie bardziej zmobilizowany na to spotkanie? Pan, czy piłkarze Korony?
Nie mam pojęcia. Ja będę zmobilizowany, jak przed każdym spotkaniem. A chłopaki z Korony? To się okaże, ale myślę, że też będą naładowani. Znam ich i będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Grają dla Korony o dobre zakończenie roku. Kielczanie są bardzo groźni na własnym terenie i stoimy przed trudnym zadaniem. Ale zrobimy wszystko, żeby dobrze zakończyć ten rok i jechać na święta w dobrych humorach.
Korona Kielce - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 15:30
sędzia Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Polecane
Ekstraklasa