Leszek Ojrzyński: Nie ma po co wracać do przeszłości
30.10.2013
Podbeskidzie Bielsko-Biała zawodziło w rundzie jesiennej T-Mobile Ekstraklasy. Zespół ma jednak szanse, by uniknąć zimowania na dnie ligowej tabeli. Aby tak się stało bielszczanie muszą zacząć zbierać punkty już od najbliższego meczu ze Śląskiem Wrocław.
Wielkich zmian w kadrze nie należy się jednak spodziewać. - Musimy się dopasować do tego kim dysponujemy. Pod uwagę zawsze będziemy brać zawodników gotowych do gry i przeciwnika, z którym będziemy grali. To przede wszystkim będzie determinowało nasz sposób i styl gry w danym meczu. Mądrzejszy będę po kilku spotkaniach. Jedno już za mną i sporo mi ono już dało - przyznaje Ojrzyński.
Każdy z piłkarzy ma u nowego trenera białą kartę. - Zawodnicy, którzy będą się dobrze spisywali na treningach będą otrzymywali ode mnie szansę w meczach, jeśli tylko będą pasowali do przygotowanej przeze mnie taktyki na dane spotkanie. Mecz z Ruchem pokazał duże, duże rezerwy w tych chłopcach. Ja jestem tutaj po to, aby te rezerwy uruchomić i wyeliminować błędy, których popełniliśmy mnóstwo - wyjaśnia szkoleniowiec Podbeskidzia.
Trener bielskiej drużyny unika porównań do rundy wiosennej poprzedniego sezonu. - Jestem daleki od takich porównań. Każdy pamięta najlepsze czasy i chciałby ich powtórzenia. To co było nie jest już jednak ważne. Wszyscy chcieliby, aby Podbeskidzie strzelało bramki i wygrywało większość meczy. Trzeba jednak pamiętać, że nie ma tu już Dejmana, brakuje Paweli i Chmiela. To jest trójka, która decydowała o sile ofensywnej zespołu. Gdyby podliczyć zaangażowanie przy strzelanych bramkach to śmiem twierdzić, że ta trójka uczestniczyła w siedemdziesięciu procentach akcji bramkowych Podbeskidzia. Teraz w większości spotkań tych trzech ludzi nie mamy - zauważa Ojrzyński.
Więcej na drugastrona.org.pl
Wielkich zmian w kadrze nie należy się jednak spodziewać. - Musimy się dopasować do tego kim dysponujemy. Pod uwagę zawsze będziemy brać zawodników gotowych do gry i przeciwnika, z którym będziemy grali. To przede wszystkim będzie determinowało nasz sposób i styl gry w danym meczu. Mądrzejszy będę po kilku spotkaniach. Jedno już za mną i sporo mi ono już dało - przyznaje Ojrzyński.
Każdy z piłkarzy ma u nowego trenera białą kartę. - Zawodnicy, którzy będą się dobrze spisywali na treningach będą otrzymywali ode mnie szansę w meczach, jeśli tylko będą pasowali do przygotowanej przeze mnie taktyki na dane spotkanie. Mecz z Ruchem pokazał duże, duże rezerwy w tych chłopcach. Ja jestem tutaj po to, aby te rezerwy uruchomić i wyeliminować błędy, których popełniliśmy mnóstwo - wyjaśnia szkoleniowiec Podbeskidzia.
Trener bielskiej drużyny unika porównań do rundy wiosennej poprzedniego sezonu. - Jestem daleki od takich porównań. Każdy pamięta najlepsze czasy i chciałby ich powtórzenia. To co było nie jest już jednak ważne. Wszyscy chcieliby, aby Podbeskidzie strzelało bramki i wygrywało większość meczy. Trzeba jednak pamiętać, że nie ma tu już Dejmana, brakuje Paweli i Chmiela. To jest trójka, która decydowała o sile ofensywnej zespołu. Gdyby podliczyć zaangażowanie przy strzelanych bramkach to śmiem twierdzić, że ta trójka uczestniczyła w siedemdziesięciu procentach akcji bramkowych Podbeskidzia. Teraz w większości spotkań tych trzech ludzi nie mamy - zauważa Ojrzyński.
Więcej na drugastrona.org.pl
Polecane
Ekstraklasa