Leszek Ojrzyński: Mój setny mecz i musiałem zaszaleć!

19.10.2014
Sporych zmian w składzie na kolejne starcie ligowe Podbeskidzia dokonał trener Leszek Ojrzyński, który w sobotę obchodził swój jubileusz. „Górale” sprawili swojemu trenerowi miły prezent.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Zanim piłkarze wyszli na murawę stało się jasne, że w szeregach Podbeskidzia nastąpiła mała rewolucja. W składzie zabrakło Macieja Iwańskiego i Tomasza Górkiewicza, a do wyjściowej „11” wskoczyli m.in. Piotr Tomasik, Bartosz Śpiączka i Adam Deja.  – To był mój setny mecz, musiałem zaszaleć! Na poważnie: „Ajwen” miał w ostatnim tygodniu problemy ze zdrowiem. Ominęły go trzy jednostki treningowe dlatego uznaliśmy, że są inni, którzy mogą zagrać. Podobnie z „Górkiem”. Uważałem, że jeden mecz odpoczynku, widziany z perspektywy trybun, bez emocjonowania się, będzie potrzebny. Myślę, że to im pomoże i naładują akumulatory – skomentował zaskakujące decyzje personalne szkoleniowiec Podbeskidzia.

Leszek Ojrzyński podkreślił, że „Górale” chcieli w sobotę zgarnąć pełną pulę. Łatwo nie było. – Uff, i się skończyło na nasze szczęście. Graliśmy o trzy punkty, graliśmy bardzo nerwowo, nie ustrzegliśmy się błędów w końcówce, ale graliśmy ambitnie. Ci, którzy za nami trzymają wiedzą najlepiej, że mogło w końcówce serce stanąć. Gratulacje dla chłopaków za to, że powalczyli – dodał Ojrzyński.

– Nikt nie będzie pamiętał w jakich okolicznościach wygraliśmy. Te trzy punkty już nam zostaną, przynajmniej do podziału punktów, bo wtedy zostanie z nich połowa. Cieszymy się ze zwycięstwa, bo przed nami same trudne mecze, a drużyna z Łęcznej to też zespół doświadczonych graczy, którzy potrafią indywidualną akcją przesądzić o wygranej. Rywale mieli swoje sytuacje, na całe szczęście albo obrońcy, albo bramkarz wykazywali się refleksem. To jest 12. kolejka, a my dopiero drugi raz zagraliśmy na zero z tyłu. W tamtym sezonie mieliśmy tych meczów aż 16. Dziś się to opłacało, bo wystarczyło strzelić jedną bramkę żeby wygrać mecz – skwitował szkoleniowiec bielskiej drużyny.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również