Leszek Ojrzyński: Mamy problemy, ale musimy dać sobie radę
09.02.2015
SportSlaski.pl: - Zgarnęliście niemal wszystkie Harnasie wręczane przez prezydenta miasta Bielska-Białej w podsumowaniu dokonań sportowych za rok 2014. Jak pan odbiera wyróżnienia dla siebie jako trenera czy drużyny?
Leszek Ojrzyński: To bardzo miłe, że nasza praca została w taki sposób doceniona. Piłka nożna to gra zespołowa, a zespół stanowi cały klub. Na Harnasia dla najlepszego trenera zasługują też moi współpracownicy i sami zawodnicy. Dzięki nim mogę tylko „spijać śmietankę”. Mogę mówić zwłaszcza o dwóch wyróżnieniach – dla mnie i drużyny, ale wiadomo, że pomoc sponsora takiego, jak Murapol jest ważna dla klubu, bo mamy dzięki temu lepszą kadrę i warunki. Rozwijamy się cały czas jako klub. 10. miejsce na zakończenie sezonu poprzedniego było najwyższym z dotychczasowych w ekstraklasie. Pewnie dlatego tu się znaleźliśmy. Piłka nożna jest popularna, nam udało się utrzymać na wysokim poziomie, a przecież zaczynaliśmy rundę wiosenną w ubiegłym sezonie z bardzo niskiej pozycji.
- Okres przygotowawczy z wolna dobiega końca. Jest w zespole sporo kontuzji...
L.O.: - To niestety największy minus tego okresu. Z pozostałych kwestii można być zadowolonym. Zarówno z warunków, jakie mieliśmy choćby w Turcji, z tego, co zrobiliśmy w tym czasie i z jakimi sparingpartnerami przyszło nam się mierzyć.
Jeśli mówimy o kontuzjach to powtarzam chłopakom, że każdy zawodnik jest ważny. A tu wypadli nam ze składu kluczowi piłkarze. Damian Chmiel i Anton Sloboda to zawodnicy, którzy spędzili w tym sezonie najwięcej minut na boisku. Bez nich będziemy rozpoczynali tegoroczne rozgrywki. Podobnie ma się sytuacja Maćka Korzyma i Ryśka Zajaca. Do dyspozycji wraca już za to Krzysztof Chrapek. Niestety, tak to jest w sporcie. Musimy dawać sobie radę. Końcówkę jesieni też graliśmy bez podstawowych zawodników i poszło nam całkiem nieźle. Musimy więc wierzyć, że teraz będzie podobnie. Nie ukrywam, że kontuzje trochę zmąciły cały okres przygotowawczy.
- Dysponujecie szeroką kadrą, są nowi Słowacy w drużynie. Co może pan powiedzieć w odniesieniu do pierwszej „11” Podbeskidzia na mecz inauguracyjny w Bełchatowie?
L.O.: - W kontekście tego, o czym mówiłem wcześniej nie powinno dziwić, że dążyliśmy do tego, by mieć kadrę liczniejszą. Jakościowo też chłopcy poszli o stopień wyżej, zwłaszcza młodzi, którzy pokazali się z dobrej strony podczas sparingów. Zobaczymy, jak będzie się to dalej układało.
Słowacy? Jeden i drugi ma szansę, by wejść do pierwszej „11”. Przed nami jeszcze tydzień treningów, który wykorzystamy w zależności od możliwości. Przyszła zima i wiele klubów będzie teraz borykało się z podobnymi problemami, jak my. Na dziś mam może trzy, cztery znaki zapytania co do wyjściowego składu.
- I chyba jest ból głowy, choćby w zestawieniu ofensywy. W sparingach skuteczni byli Bartosz Śpiączka i Piotr Malinowski, jest też jeszcze Robert Demjan...
L.O.: - Chciałbym mieć więcej takich „problemów”, bo może nas to tylko zaprowadzić do wyższego poziomu. Cieszy mnie, że chłopcy rywalizują, że strzelamy bramki. Dotyczy to nie tylko wymienionych zawodników, ale i pozostałych. Oby było podobnie w lidze. Tak powinno to wyglądać. Spokojnie jednak do tego podchodzę, bo to okres przygotowawczy. W lidze dojdzie presja wyniku, presja medialna i nie wszyscy sobie z tym dają radę. Na te tematy rozmawiamy i pod tym kątem również z zawodnikami pracujemy.
Leszek Ojrzyński: To bardzo miłe, że nasza praca została w taki sposób doceniona. Piłka nożna to gra zespołowa, a zespół stanowi cały klub. Na Harnasia dla najlepszego trenera zasługują też moi współpracownicy i sami zawodnicy. Dzięki nim mogę tylko „spijać śmietankę”. Mogę mówić zwłaszcza o dwóch wyróżnieniach – dla mnie i drużyny, ale wiadomo, że pomoc sponsora takiego, jak Murapol jest ważna dla klubu, bo mamy dzięki temu lepszą kadrę i warunki. Rozwijamy się cały czas jako klub. 10. miejsce na zakończenie sezonu poprzedniego było najwyższym z dotychczasowych w ekstraklasie. Pewnie dlatego tu się znaleźliśmy. Piłka nożna jest popularna, nam udało się utrzymać na wysokim poziomie, a przecież zaczynaliśmy rundę wiosenną w ubiegłym sezonie z bardzo niskiej pozycji.
- Okres przygotowawczy z wolna dobiega końca. Jest w zespole sporo kontuzji...
L.O.: - To niestety największy minus tego okresu. Z pozostałych kwestii można być zadowolonym. Zarówno z warunków, jakie mieliśmy choćby w Turcji, z tego, co zrobiliśmy w tym czasie i z jakimi sparingpartnerami przyszło nam się mierzyć.
Jeśli mówimy o kontuzjach to powtarzam chłopakom, że każdy zawodnik jest ważny. A tu wypadli nam ze składu kluczowi piłkarze. Damian Chmiel i Anton Sloboda to zawodnicy, którzy spędzili w tym sezonie najwięcej minut na boisku. Bez nich będziemy rozpoczynali tegoroczne rozgrywki. Podobnie ma się sytuacja Maćka Korzyma i Ryśka Zajaca. Do dyspozycji wraca już za to Krzysztof Chrapek. Niestety, tak to jest w sporcie. Musimy dawać sobie radę. Końcówkę jesieni też graliśmy bez podstawowych zawodników i poszło nam całkiem nieźle. Musimy więc wierzyć, że teraz będzie podobnie. Nie ukrywam, że kontuzje trochę zmąciły cały okres przygotowawczy.
- Dysponujecie szeroką kadrą, są nowi Słowacy w drużynie. Co może pan powiedzieć w odniesieniu do pierwszej „11” Podbeskidzia na mecz inauguracyjny w Bełchatowie?
L.O.: - W kontekście tego, o czym mówiłem wcześniej nie powinno dziwić, że dążyliśmy do tego, by mieć kadrę liczniejszą. Jakościowo też chłopcy poszli o stopień wyżej, zwłaszcza młodzi, którzy pokazali się z dobrej strony podczas sparingów. Zobaczymy, jak będzie się to dalej układało.
Słowacy? Jeden i drugi ma szansę, by wejść do pierwszej „11”. Przed nami jeszcze tydzień treningów, który wykorzystamy w zależności od możliwości. Przyszła zima i wiele klubów będzie teraz borykało się z podobnymi problemami, jak my. Na dziś mam może trzy, cztery znaki zapytania co do wyjściowego składu.
- I chyba jest ból głowy, choćby w zestawieniu ofensywy. W sparingach skuteczni byli Bartosz Śpiączka i Piotr Malinowski, jest też jeszcze Robert Demjan...
L.O.: - Chciałbym mieć więcej takich „problemów”, bo może nas to tylko zaprowadzić do wyższego poziomu. Cieszy mnie, że chłopcy rywalizują, że strzelamy bramki. Dotyczy to nie tylko wymienionych zawodników, ale i pozostałych. Oby było podobnie w lidze. Tak powinno to wyglądać. Spokojnie jednak do tego podchodzę, bo to okres przygotowawczy. W lidze dojdzie presja wyniku, presja medialna i nie wszyscy sobie z tym dają radę. Na te tematy rozmawiamy i pod tym kątem również z zawodnikami pracujemy.
Polecane
Ekstraklasa