Legia - Podbeskidzie 2-0. Rezerwy z najniższym wymiarem kary
08.04.2015
Wydarzenie
Początek meczu w Warszawie mógł być iście sensacyjny. Już w 3. minucie sam przed Dusanem Kuciakiem znalazł się Piotr Malinowski, po znakomitym podaniu Dariusza Kołodzieja z głębi pola. Skrzydłowy wykorzystał swoją szybkość, ale w najważniejszym momencie to bramkarz Legii był górą. Szkoda, bo „Górale” mogli sprawić, że w stolicy emocji byłoby nieco więcej.
Bohater
Michal Pesković. Gdyby nie postawa słowackiego golkipera Podbeskidzia już do przerwy warszawianie mogli mieć na koncie tyle goli, co przez 90 minut w Bielsku-Białej. Pesković, ostatnie rzadko grający, kilkakrotnie w całym spotkaniu uchronił gości przed klęską w stolicy.
Rozczarowanie
Kristian Kolcak. W roli środkowego obrońcy Słowak spisywał się katastrofalnie. Przy golu na 1-0 nie upilnował snajpera Legii, mimo przewagi wzrostu pozwolił rywalowi oddać celny strzał głową. Kolcak „zaspał” również przy drugim trafieniu, ale i w innych akcjach, które „Górali” mogły w środę pognębić.
Co ciekawego
- Z personalnych decyzji trenera Leszka Ojrzyńskiego zaskoczył nas tym razem jedynie brak w wyjściowej „11” Marka Sokołowskiego. Na prawej pomocy oglądaliśmy „Malinę”.
- W 11. minucie groźnie z 14 metrów uderzył Kołodziej. Golkiper gospodarzy piłkę lecącą w środek bramki zdołał wypiąstkować.
- Legia, choć na wstępie nie imponowała, strzeliła gola w 19. minucie. Marek Saganowski główkował nie do obrony po dośrodkowaniu z kornera Dominika Furmana.
- W okresie dwóch kwadransów aż trzy „setki” zaprzepaścił Jakub Kosecki, którego powstrzymywał skutecznie Michal Pesković.
- W przerwie „do bazy” odesłany został wyróżniający się wśród przyjezdnych Malinowski.
- 17-letni Maciej Felsch zadebiutował w oficjalnym meczu „Górali” o stawkę. Defensywny pomocnik jest wychowankiem BBTS Podbeskidzie. Na boisku spędził nieco ponad 10 minut.
- Kontuzji w środowej konfrontacji doznał Helio Pinto. Zastąpił go na placu gry Ondrej Duda.
- Po przerwie ofensywa bielszczan praktycznie nie istniała. Dwóch prób strzałów z dystansu podjął się m.in. Adam Pazio.
- Kibice nie szczędzili podczas meczu gorzkich słów pod adresem Podbeskidzia, z trybun dało się też słyszeć poparcie dla lokalnego rywala – Stali Bielsko-Biała.
- Puchar jest nasz - śpiewali kibice Legii. To okaże się początkiem maja. Na Stadionie Narodowym mistrz Polski zagra z Lechem Poznań lub... Błękitnymi Stargard Szczeciński.
Legia Warszawa – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-0 (1-0)
1-0 Saganowski, 19 min.
2-0 Saganowski, 46 min.
Legia: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski – Furman, Vrdoljak (46. Jodłowiec) – Kosecki, Pinto (34. Duda), Żyro (54. Guilherme) – Saganowski. Trener: Henning Berg.
Podbeskidzie: Pesković – Pazio, Horoszkiewicz, Kolčák, Mazan – Malinowski (46. Chrapek), Lenartowski, Sloboda, Kołodziej (80. Felsch), Adu Kwame – Demjan (58. Górkiewicz). Trener: Leszek Ojrzyński.
Żółte kartki: Jodłowiec – Lenartowski.
Sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź).
Początek meczu w Warszawie mógł być iście sensacyjny. Już w 3. minucie sam przed Dusanem Kuciakiem znalazł się Piotr Malinowski, po znakomitym podaniu Dariusza Kołodzieja z głębi pola. Skrzydłowy wykorzystał swoją szybkość, ale w najważniejszym momencie to bramkarz Legii był górą. Szkoda, bo „Górale” mogli sprawić, że w stolicy emocji byłoby nieco więcej.
Bohater
Michal Pesković. Gdyby nie postawa słowackiego golkipera Podbeskidzia już do przerwy warszawianie mogli mieć na koncie tyle goli, co przez 90 minut w Bielsku-Białej. Pesković, ostatnie rzadko grający, kilkakrotnie w całym spotkaniu uchronił gości przed klęską w stolicy.
Rozczarowanie
Kristian Kolcak. W roli środkowego obrońcy Słowak spisywał się katastrofalnie. Przy golu na 1-0 nie upilnował snajpera Legii, mimo przewagi wzrostu pozwolił rywalowi oddać celny strzał głową. Kolcak „zaspał” również przy drugim trafieniu, ale i w innych akcjach, które „Górali” mogły w środę pognębić.
Co ciekawego
- Z personalnych decyzji trenera Leszka Ojrzyńskiego zaskoczył nas tym razem jedynie brak w wyjściowej „11” Marka Sokołowskiego. Na prawej pomocy oglądaliśmy „Malinę”.
- W 11. minucie groźnie z 14 metrów uderzył Kołodziej. Golkiper gospodarzy piłkę lecącą w środek bramki zdołał wypiąstkować.
- Legia, choć na wstępie nie imponowała, strzeliła gola w 19. minucie. Marek Saganowski główkował nie do obrony po dośrodkowaniu z kornera Dominika Furmana.
- W okresie dwóch kwadransów aż trzy „setki” zaprzepaścił Jakub Kosecki, którego powstrzymywał skutecznie Michal Pesković.
- W przerwie „do bazy” odesłany został wyróżniający się wśród przyjezdnych Malinowski.
- 17-letni Maciej Felsch zadebiutował w oficjalnym meczu „Górali” o stawkę. Defensywny pomocnik jest wychowankiem BBTS Podbeskidzie. Na boisku spędził nieco ponad 10 minut.
- Kontuzji w środowej konfrontacji doznał Helio Pinto. Zastąpił go na placu gry Ondrej Duda.
- Po przerwie ofensywa bielszczan praktycznie nie istniała. Dwóch prób strzałów z dystansu podjął się m.in. Adam Pazio.
- Kibice nie szczędzili podczas meczu gorzkich słów pod adresem Podbeskidzia, z trybun dało się też słyszeć poparcie dla lokalnego rywala – Stali Bielsko-Biała.
- Puchar jest nasz - śpiewali kibice Legii. To okaże się początkiem maja. Na Stadionie Narodowym mistrz Polski zagra z Lechem Poznań lub... Błękitnymi Stargard Szczeciński.
Legia Warszawa – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-0 (1-0)
1-0 Saganowski, 19 min.
2-0 Saganowski, 46 min.
Legia: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski – Furman, Vrdoljak (46. Jodłowiec) – Kosecki, Pinto (34. Duda), Żyro (54. Guilherme) – Saganowski. Trener: Henning Berg.
Podbeskidzie: Pesković – Pazio, Horoszkiewicz, Kolčák, Mazan – Malinowski (46. Chrapek), Lenartowski, Sloboda, Kołodziej (80. Felsch), Adu Kwame – Demjan (58. Górkiewicz). Trener: Leszek Ojrzyński.
Żółte kartki: Jodłowiec – Lenartowski.
Sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź).
Polecane
Ekstraklasa