Łęczna - Podbeskidzie 1-0. Kompleks Górnika trwa

23.10.2010
- Nie zmienimy taktyki, będziemy grać ofensywną, odważną piłkę - zapowiadał przed spotkaniem z Górnikiem Łęczna trener Podbeskidzia, Robert Kasperczyk. Z tych planów niewiele wyszło.
"Górale" zaczęli mecz w Łęcznej, gdzie jeszcze nigdy nie udało im się zdobyć punktu, z dużym animuszem. Atakowali, oddawali groźne strzały z dystansu, jednak dobrze spisywał się Sergiusz Prusak, bramkarz gospodarzy. Być może kluczowym momentem meczu było starcie Velijko Nikitovicia, kapitana Górnika, z Piotrem Komanem. Obaj zawodnicy zderzyli się głowami przy wyskoku do piłki. Defensywny pomocnik Podbeskidzia musiał opuścić boisko i pojechał do szpitala. Zastąpił go Łukasz Matusiak.

Doszło więc do sytuacji podobnej do tej, która dwa tygodnie temu miała miejsce w meczu z Piastem Gliwice. Zarówno wtedy, jak i dziś, Matusiak pokazywał, że jest daleki od dyspozycji z poprzedniego sezonu. Bielszczanie zaczęli wobec tego tracić przewagę w środku pola. Zaowocowało to niebezpieczną sytuacją dla łęcznian, którą zmarnował Adrian Paluchowski. W drugiej połowie "Górale" nie grali znacząco lepiej, ale starali się odważniej zaatakować rywala. Wymarzoną sytuację miał zwłaszcza Maciej Rogalski, który świetnie uderzył głową po dośrodkowaniu Michała Osińskiego, jednak rewelacyjnie  interweniował Prusak.

Chwilę później brak zorganizowania w obronie Podbeskidzia wykorzystał Górnik. Po jednym z dośrodkowań Sławomir Cienciała i Damian Byrtek patrzyli na siebie, nie wiedząc, który z nich ma zaatakować Paluchowskiego. Wobec ich niezdecydowania, młody napastnik wyszedł sam na sam z Zajacem i wepchnął piłkę do siatki. Bielszczanie starali się odrobić straty, ale ich ataki odbijały się od muru rywala. W końcówce doszło jeszcze do bójki zawodników, po cwaniackim zachowaniu Rogalskiego. Może też zastanawiać, dlaczego, mimo słabej gry, Robert Kasperczyk zwlekał ze zmianami do 80. i 84. minuty. Wszystko to sprawiło, że bielszczanie podtrzymali fatalną serię meczów w Łęcznej i stracili pozycję lidera I ligi.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również