Lechia - Podbeskidzie 2-3. "Górale" strzelali nad morzem jak nigdy!
24.03.2012
Wydarzenie
67. minuta. Jedyny obok Jakuba Koseckiego zawodnik na boisku, który nie biegał w jednostajnym tempie, czyli Sylwester Patejuk, uciekł obrońcom na prawej stronie boiska, wbiegł w pole karne i dograł do Roberta Demjana, a ten z pięciu metrów pewnie strzelił w róg bramki, rozstrzygając wynik meczu.
Bohater
Robert Demjan. Ostatnio mocno krytykowany za to, że nie zdobywał bramek. Mało wnikliwi obserwatorzy nie zauważali wpływu, jaki ma jego gra na ofensywne poczynania bielszczan. Dziś Słowak zamknął usta krytykom, strzelając dwa gole. W 9. minucie otworzył bowiem wynik meczu, wykorzystując głową dobre dogranie Lirana Cohena z rzutu rożnego. Teraz Demjan jest samodzielnie najlepszym strzelcem "Górali", z pięcioma bramkami na koncie.
Rozczarowanie
Postawa całej, bez wyjątku, defensywy Podbeskidzia. Solidarnie kiksowali Tomasz Górkiewicz, Juraj Danczik, Ondrzej Szourek, Krzysztof Król i bramkarz Mateusz Bąk, który grał pierwszy raz od 30 września 2011 roku. Trener Robert Kasperczyk liczył, że przeciwko byłej drużynie zagra mecz życia. Tak się jednak nie stało. Ba, to był jeden ze słabszych występów "Bączka" w Podbeskidziu. Nie popisał się przy pierwszym golu, gdy Szourek głupio stracił piłkę przed polem karnym, a Bąk nie obronił strzału Koseckiego, który był do obrony. Drugi gol tego zawodnika też padł w groteskowych okolicznościach, o które zadbali wszyscy obrońcy bielszczan.
Co ciekawego
- Bielszczanie przegrywali bardzo krótko, bo ledwie kilkadziesiąt sekund. Jeszcze przed przerwą Demjan nastrzelił w polu karnym rękę Krzysztofa Bąka. Sędzia Hubert Siejewicz nie chciał najpierw dyktować "jedenastki", ale zmienił decyzję po sygnalizacji asystenta. Z "wapna" pewnie uderzył Sylwester Patejuk.
- Podbeskidzie jeszcze nigdy nie strzeliło tylu goli w jednym meczu na szczeblu ekstraklasy. Odniosło też pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w historii konfrontacji z Lechią.
- Przed meczem doszło do miłego wydarzenia. Przedstawiciele Lechii wręczyli Mateuszowi Bąkowi i Maciejowi Rogalskiemu, byłym graczom gdańskiego klubu, kwiaty, koszulkę i szalik. Kibice gospodarzy skandowali zaś nazwisko bielskiego bramkarza.
- Na trybunach PGE Areny był Jacek Zieliński, asystent selekcjonera Franciszka Smudy.
- Do Gdańska wybrała się kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców z Bielska-Białej, jednak niczym nie zaznaczyła swojej obecności.
- W 7. minucie po dograniu Patejuka z rzutu wolnego do siatki trafił Ondrzej Szourek, jednak sędzia odgwizdał pozycję spaloną czeskiego obrońcy.
- W 27. minucie tragiczną "interwencją" popisał się Krzysztof Król. Lewy obrońca idealnie wystawił piłkę na 16. metrze Razackowi Traore. Bąkowi udało się sparować futbolówkę na słupek.
67. minuta. Jedyny obok Jakuba Koseckiego zawodnik na boisku, który nie biegał w jednostajnym tempie, czyli Sylwester Patejuk, uciekł obrońcom na prawej stronie boiska, wbiegł w pole karne i dograł do Roberta Demjana, a ten z pięciu metrów pewnie strzelił w róg bramki, rozstrzygając wynik meczu.
Bohater
Robert Demjan. Ostatnio mocno krytykowany za to, że nie zdobywał bramek. Mało wnikliwi obserwatorzy nie zauważali wpływu, jaki ma jego gra na ofensywne poczynania bielszczan. Dziś Słowak zamknął usta krytykom, strzelając dwa gole. W 9. minucie otworzył bowiem wynik meczu, wykorzystując głową dobre dogranie Lirana Cohena z rzutu rożnego. Teraz Demjan jest samodzielnie najlepszym strzelcem "Górali", z pięcioma bramkami na koncie.
Rozczarowanie
Postawa całej, bez wyjątku, defensywy Podbeskidzia. Solidarnie kiksowali Tomasz Górkiewicz, Juraj Danczik, Ondrzej Szourek, Krzysztof Król i bramkarz Mateusz Bąk, który grał pierwszy raz od 30 września 2011 roku. Trener Robert Kasperczyk liczył, że przeciwko byłej drużynie zagra mecz życia. Tak się jednak nie stało. Ba, to był jeden ze słabszych występów "Bączka" w Podbeskidziu. Nie popisał się przy pierwszym golu, gdy Szourek głupio stracił piłkę przed polem karnym, a Bąk nie obronił strzału Koseckiego, który był do obrony. Drugi gol tego zawodnika też padł w groteskowych okolicznościach, o które zadbali wszyscy obrońcy bielszczan.
Co ciekawego
- Bielszczanie przegrywali bardzo krótko, bo ledwie kilkadziesiąt sekund. Jeszcze przed przerwą Demjan nastrzelił w polu karnym rękę Krzysztofa Bąka. Sędzia Hubert Siejewicz nie chciał najpierw dyktować "jedenastki", ale zmienił decyzję po sygnalizacji asystenta. Z "wapna" pewnie uderzył Sylwester Patejuk.
- Podbeskidzie jeszcze nigdy nie strzeliło tylu goli w jednym meczu na szczeblu ekstraklasy. Odniosło też pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w historii konfrontacji z Lechią.
- Przed meczem doszło do miłego wydarzenia. Przedstawiciele Lechii wręczyli Mateuszowi Bąkowi i Maciejowi Rogalskiemu, byłym graczom gdańskiego klubu, kwiaty, koszulkę i szalik. Kibice gospodarzy skandowali zaś nazwisko bielskiego bramkarza.
- Na trybunach PGE Areny był Jacek Zieliński, asystent selekcjonera Franciszka Smudy.
- Do Gdańska wybrała się kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców z Bielska-Białej, jednak niczym nie zaznaczyła swojej obecności.
- W 7. minucie po dograniu Patejuka z rzutu wolnego do siatki trafił Ondrzej Szourek, jednak sędzia odgwizdał pozycję spaloną czeskiego obrońcy.
- W 27. minucie tragiczną "interwencją" popisał się Krzysztof Król. Lewy obrońca idealnie wystawił piłkę na 16. metrze Razackowi Traore. Bąkowi udało się sparować futbolówkę na słupek.
Polecane
Ekstraklasa