Lechia - Podbeskidzie 1-0. Lepszy wynik, niż gra
25.07.2014
Wydarzenie
Takie gole też niestety zdarzają się. Piłkę do Richarda Zajaca zagrał Dariusz Pietrasiak, słowacki golkiper z jej wybiciem zwlekał, aż w końcu lobując rywala... trafił w głowę Macieja Makuszewskiego. Efekt? Kuriozalny gol dla Lechii, który gospodarzom należał się, aczkolwiek okoliczności szczególnie żal, bo wcześniej Zajac kilka razy ratował bielszczan z opresji.
Bohater
Bartłomiej Pawłowski. Wiele zagrań ofensywnego pomocnika Lechii znamionuje naprawdę duże możliwości. „Górale” z tym zawodnikiem mieli sporo problemów i choć Pawłowski gola nie zdołał strzelić, to jako lider Lechii z zadań powierzonych mu wywiązywał się co najmniej przyzwoicie.
Rozczarowanie
Defensywa „Górali”. Fakt kiepskiej postawy „w tyłach” przemilczeliśmy po meczu z Pogonią. Teraz to niemożliwe, bo gdyby Lechia była skuteczniejsza – ot, choćby jak reprezentacja Niemiec, to do przerwy bielszczanie mieliby pokaźny bagaż bramek. Słabość linii obrony dotyczy wszystkich defensorów – BEZ WYJĄTKU. Fatalnym kiksem w tę ocenę wpisał się też Richard Zajac.
Co ciekawego
- Przed meczem uroczyście pożegnano Jarosława Bieniuka, który właśnie w Lechii zakończył po ostatnim sezonie swoją przygodę z futbolem. Otrzymał w ramach podziękowania koszulkę z numerem „6” i słowami „Dziękujemy Kapitanie”.
- Poczynaniom obu drużyn z trybun przyglądał się m.in. słynny przed laty bokser Dariusz Michalczewski.
- W szeregach „Górali” nastąpiła tylko jedna zmiana w porównaniu z meczem z Pogonią. Zamiast Wojciecha Trochima od pierwszej minuty zagrał Sylwester Patejuk.
- Już w 34. sekundzie z uderzeniem tuż zza pola karnego Marka Sokołowskiego musiał radzić sobie Dariusz Trela.
- Lechia do bramkowych okazji dochodziła z dużą łatwością. Wyborną zmarnował niecelnym strzałem z kilku metrów w 12. minucie – Zaur Sadajew. Podobnie korzystne mieli Bartłomiej Pawłowski czy Maciej Makuszewski.
- 23. minuta to wyborna kontra Podbeskidzia i golkiper na ratunek miejscowym przy strzale Sylwestra Patejuka.
- Po kornerze w 42. minucie główkujący Tiago Valente ostemplował poprzeczkę bramki „Górali”.
- To jeszcze nie jest ten Robert Demjan, którego pamiętamy. W przerwie zastąpił go na placu gry Piotr Malinowski.
- W 57. minucie do siatki trafił strzałem z dalekiego dystansu Ariel Borysiuk. Sędzia dopatrzył się jednak spalonego zawodnika będącego na drodze lotu piłki.
- Do Gdańska powrócił były zawodnik Lechii, Adam Pazio – dziś debiutant w bielskim zespole. W 69. minucie mógł dać gościom wyrównanie, ale z trudem jego strzał po ziemi obronił nogami golkiper „biało-zielonych”. 10 minut później Pazio uderzył w słupek, w najlepszym fragmencie gry Podbeskidzia tego dnia.
- To już 250. występ Marka Sokołowskiego w ekstraklasie! Jubileusz, przyznać trzeba, okazały, ale... Mecz dla kapitana pechowy – okraszony czerwoną kartką w 39. minucie za ostre potraktowanie Piotra Wiśniewskiego. Kapitańską opaskę przejął Dariusz Pietrasiak.
- Lechia ma w dorobku już cztery "oczka", Podbeskidzie wciąż jest bez choćby punktu.
Takie gole też niestety zdarzają się. Piłkę do Richarda Zajaca zagrał Dariusz Pietrasiak, słowacki golkiper z jej wybiciem zwlekał, aż w końcu lobując rywala... trafił w głowę Macieja Makuszewskiego. Efekt? Kuriozalny gol dla Lechii, który gospodarzom należał się, aczkolwiek okoliczności szczególnie żal, bo wcześniej Zajac kilka razy ratował bielszczan z opresji.
Bohater
Bartłomiej Pawłowski. Wiele zagrań ofensywnego pomocnika Lechii znamionuje naprawdę duże możliwości. „Górale” z tym zawodnikiem mieli sporo problemów i choć Pawłowski gola nie zdołał strzelić, to jako lider Lechii z zadań powierzonych mu wywiązywał się co najmniej przyzwoicie.
Rozczarowanie
Defensywa „Górali”. Fakt kiepskiej postawy „w tyłach” przemilczeliśmy po meczu z Pogonią. Teraz to niemożliwe, bo gdyby Lechia była skuteczniejsza – ot, choćby jak reprezentacja Niemiec, to do przerwy bielszczanie mieliby pokaźny bagaż bramek. Słabość linii obrony dotyczy wszystkich defensorów – BEZ WYJĄTKU. Fatalnym kiksem w tę ocenę wpisał się też Richard Zajac.
Co ciekawego
- Przed meczem uroczyście pożegnano Jarosława Bieniuka, który właśnie w Lechii zakończył po ostatnim sezonie swoją przygodę z futbolem. Otrzymał w ramach podziękowania koszulkę z numerem „6” i słowami „Dziękujemy Kapitanie”.
- Poczynaniom obu drużyn z trybun przyglądał się m.in. słynny przed laty bokser Dariusz Michalczewski.
- W szeregach „Górali” nastąpiła tylko jedna zmiana w porównaniu z meczem z Pogonią. Zamiast Wojciecha Trochima od pierwszej minuty zagrał Sylwester Patejuk.
- Już w 34. sekundzie z uderzeniem tuż zza pola karnego Marka Sokołowskiego musiał radzić sobie Dariusz Trela.
- Lechia do bramkowych okazji dochodziła z dużą łatwością. Wyborną zmarnował niecelnym strzałem z kilku metrów w 12. minucie – Zaur Sadajew. Podobnie korzystne mieli Bartłomiej Pawłowski czy Maciej Makuszewski.
- 23. minuta to wyborna kontra Podbeskidzia i golkiper na ratunek miejscowym przy strzale Sylwestra Patejuka.
- Po kornerze w 42. minucie główkujący Tiago Valente ostemplował poprzeczkę bramki „Górali”.
- To jeszcze nie jest ten Robert Demjan, którego pamiętamy. W przerwie zastąpił go na placu gry Piotr Malinowski.
- W 57. minucie do siatki trafił strzałem z dalekiego dystansu Ariel Borysiuk. Sędzia dopatrzył się jednak spalonego zawodnika będącego na drodze lotu piłki.
- Do Gdańska powrócił były zawodnik Lechii, Adam Pazio – dziś debiutant w bielskim zespole. W 69. minucie mógł dać gościom wyrównanie, ale z trudem jego strzał po ziemi obronił nogami golkiper „biało-zielonych”. 10 minut później Pazio uderzył w słupek, w najlepszym fragmencie gry Podbeskidzia tego dnia.
- To już 250. występ Marka Sokołowskiego w ekstraklasie! Jubileusz, przyznać trzeba, okazały, ale... Mecz dla kapitana pechowy – okraszony czerwoną kartką w 39. minucie za ostre potraktowanie Piotra Wiśniewskiego. Kapitańską opaskę przejął Dariusz Pietrasiak.
- Lechia ma w dorobku już cztery "oczka", Podbeskidzie wciąż jest bez choćby punktu.
Polecane
Ekstraklasa