Lech – Podbeskidzie 2-1. Cudowny gol i pech „Górali”

14.03.2014
„Górale” znów pokazali, że Lech jest dla nich rywalem wygodnym. W Poznaniu dzielnie walczyli z gospodarzami, zagrali najlepszy mecz na wiosnę. Polegli dopiero w pechowych okolicznościach w doliczonym czasie gry...
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wydarzenie
Była 63. minuta gry. Lech prowadził 1-0 i zdawał się kontrolować boiskowe wydarzenia. Piłkę przejęli goście, w środkowej strefie boiska, Marek Sokołowski „zakręcił” dwójką rywali, odegrał sprytnie do Przemysława Pietruszki. Pomocnik „Górali”, mimo około 40 metrów odległości od bramki Lecha, zdecydował się na strzał i... przymierzył fenomenalnie! Piłka ugrzęzła pod poprzeczką zupełnie zaskakując Macieja Gostomskiego.


Bohater
Przemysław Pietruszka zadebiutował w Podbeskidziu w wielkim stylu. Nie wystąpił na nominalnej pozycji obrońcy, lecz w linii pomocy i to posunięcie trenera Leszka Ojrzyńskiego okazało się słuszne. To właśnie fenomenalne uderzenie piłkarza pozyskanego z Pogoni Szczecin dało bielszczanom nadzieję na punkt z faworyzowanym Lechem.


Rozczarowanie
Postawa Lecha Poznań. Gospodarze byli zdecydowanym faworytem spotkania, mieli zrehabilitować się za remis w Łodzi. Ale zagrali zdecydowanie poniżej oczekiwań. „Góralom” zagrażali tylko momentami, długo utrzymywali się przy piłce, jednak niewiele z tego wynikało. I kandydat do miejsca na podium wcale na zwycięstwo w piątkowy wieczór nie zasłużył.


Co ciekawego
- Kibice „Górali” zgromadzili się w piątkowy wieczór w „Browarze Jedynka”, gdzie gośćmi specjalnymi akcji „Tyskie-Kibicowanie” współorganizowanej przez nasz portal byli pauzujący za kartki Dariusz Łatka i były zawodnik Podbeskidzia Adrian Sikora.

- W ataku Podbeskidzia zmian ciąg dalszy – „na szpicy” wystąpił Mateusz Stąporski wspomagany przez Sebastiana Bartlewskiego. W meczowej „18” zabrakło grających ostatnio w ofensywie Krzysztofa Chrapka oraz Fabiana Paweli.

- Debiut w Podbeskidziu zaliczył wracający po kontuzji Przemysław Pietruszka, ale nie w linii obrony, lecz jako pomocnik.

- Pierwszy celny strzał miał miejsce w 19. minucie. Uderzenie Gergo Lovrencsicsa obronił Richard Zajac. Wcześniej gospodarze nie potrafili sforsować bielskiej defensywy. 120 sekund później w doskonałej sytuacji znalazł się Mateusz Stąporski, ale i on przegrał pojedynek z golkiperem.

- W 71. minucie Podbeskidzie wyprowadziło kapitalną kontrę, ale „setkę” zaprzepaścił Piotr Malinowski.

- „Górale” o szczęściu mogli mówić w 73. minucie. Naciskany przez Łukasza Teodorczyka, Błażej Telichowski omal nie pokonał Zajaca. Futbolówka odbiła się od poprzeczki.

- Z powodu urazu boisko opuścił przedwcześnie Tomasz Górkiewicz, który ucierpiał w jednym ze starć z rywalem.

- Mecz w Poznaniu cieszył się sporym zainteresowaniem. Obejrzało go 19 tys. widzów, którzy liczyli na zwycięstwo swoich ulubieńców.

- W końcówce meczu trener Leszek Ojrzyński trzymał w rękach różaniec. Choć Podbeskidzie na punkt zasłużyło, to przekonało się, że futbol bywa okrutny.

- Sędzia Adam Lyczmański mógł podyktować rzut karny dla „Górali” za faul na Tomaszu Górkiewiczu. W końcówce wskazał na dyskusyjny rzut wolny dla Lecha, który miejscowi zamienili na bramkę. W szóstej minucie doliczonego czasu gry nad murem nie do obrony uderzył Mateusz Możdżeń, który sprawił sobie najlepszy prezent urodzinowy. "11" dla poznaniaków również nie musiała zostać podyktowana...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również