Lech - Podbeskidzie 0-2. Cud się zdarzył. "Górale" nadal w grze!

25.05.2013
Przyjemnie patrzeć jak Podbeskidzie Bielsko-Biała walczy o utrzymanie. Zawodnicy Czesława Michniewicza w dobrym stylu ograli na wyjeździe Lecha Poznań i wciąż nie można ich nazywać spadkowiczami.
Wydarzenie
W 20. minucie sensacyjne prowadzenie objęli bielszczanie. Marcin Wodecki dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, Bartłomiej Konieczny (!) przewrotką idealnie dograł piłkę do Fabiana Paweli, a ten z bliska, głową zdobył pierwszego gola. Było to zwieńczenie rewelacyjnych 20 minut w wykonaniu "Górali".

Bohater
Fabian Pawela. Napastnik Podbeskidzia wrócił po dyskwalifikacji za bezsensowną czerwoną kartkę i zrehabilitował się w sposób najlepszy z możliwych. Strzelił dwa bezcenne gole, wytrzymał ciśnienie przy rzucie karnym, mimo że Łukasz Trałka coś mu szeptał do ucha. Bez tych trafień, nie byłoby już szans na utrzymanie bielszczan w ekstraklasie.

Rozczarowanie
Postawa Lecha Poznań. "Kolejorz" miał szansę zbliżyć się do Legii Warszawa, która wczoraj straciła punkty w Łodzi. Tymczasem porażka z bielszczanami oznacza, że klub ze stolicy już dziś został mistrzem. Poznaniacy oddali przegrali walkę o tytuł w najgorszym możliwym stylu.

Co ciekawego
- Tuż przed przerwą Podbeskidzie zdobyło kolejnego gola. W polu karnym Roberta Demjana sfaulował Tomasz Kędziora, a "jedenastkę" na gola zamienił ponownie Pawela, strzałem pod poprzeczkę.

- Jeszcze w pierwszej połowie, Lech mógł doprowadzić do wyrównania. Gergo Lovrencsics wbiegł w pole karne i oddał mocny strzał, piłka odbiła się jeszcze od Koniecznego i uderzyła w poprzeczkę.

- W końcówce spotkania doszło do bardzo groźnie wyglądającego starcia Karola Linettego i Richarda Zajaca, którzy zderzyli się głowami i byli długo upatrywani. Słowak mógł kontynuować grę, ale młodego gracza "Kolejorza" musiała zabrać karetka.

- Bielszczanie tracą teraz jeden punkt do GKS-u Bełchatów i trzy do Pogoni Szczecin, z którą zagrają za tydzień. Walka o utrzymanie nadal trwa.

- Po raz pierwszy na ławce rezerwowych Podbeskidzia usiadł Piotr Adamek, który dotychczas był trzecim bramkarzem.

- Pod nieobecność Marka Sokołowskiego, bielszczan po raz pierwszy jako kapitan wyprowadzał na boisko Bartłomiej Konieczny.

- Sędzia przedłużył mecz aż o siedem minut.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również