Kto w Podbeskidziu stracił, a kto... zyskał na bełchatowskiej klęsce?
09.12.2011
Ofiary bełchatowskiego lania:
1. Michał Osiński
W 1. kolejce z Jagiellonią Białystok zagrał słabiej niż zwykle, ale nie na tyle, by tydzień później nie wyjść na boisko w Bełchatowie. Po 6-bramkowej klęsce i bardzo słabym występie stracił - wydawałoby się - niepodważalną pozycję na lewej obronie. W następnym meczu zastąpił go Krzysztof Król, a trener Robert Kasperczyk chętniej, niż po "Osę" sięgał nawet po Tomasza Górkiewicza, prawego obrońcę. Od sierpnia były gracz Ruchu Chorzów nie zagrał w ekstraklasie i najprawdopodobniej odejdzie z klubu już zimą, co jeszcze cztery miesiące temu wydawało się niewyobrażalne.
2. Frantiszek Metelka
Sytuacja bardzo podobna do powyższej. Czech, który wiosną był jednym z najstabilniej grających zawodników bielszczan, okazał się zawodnikiem nie przystającym do ekstraklasowych realiów. Choć później jeszcze grywał w Podbeskidziu, nigdy nie grał już na poziomie z I ligi. W hierarchii defensywnych pomocników dał się wyprzedzić Dariuszowi Łatce, Matejowi Natherowi i Piotrowi Komanowi. Jest to raczej jego ostatni miesiąc w Bielsku.
3. Richard Zajac i Juraj Danczik
Obaj Słowacy w tej samej kategorii, bo ich losy potoczyły się bardzo podobnie. Obaj z GKS-em zagrali tragicznie. Być może byli nawet najsłabsi w całej drużynie. Obaj jednak są na dziś pewniakami do gry w wyjściowym składzie. Otrząsnęli się po bełchatowskiej klęsce, choć w zupełnie inny sposób. Bramkarz, którego zastąpił Mateusz Bąk, byłby pewnie skazany na ławę do końca rundy, gdyby nie kontuzja rywala. Wrócił do składu i miejsce na nowo już nie oddał. Z kolei konkurent Danczika - Ondrzej Szourek - okazał się słabszy i Kasperczyk zdecydował się ponownie sięgnąć po Słowaka, który w ostatnich kilku meczach jest jednym z najlepszych na boisku.
4. Styl gry
Podbeskidzie miało wnieść do ekstraklasy polot i grać zupełnie inaczej niż większość drużyn - takie słowa padały na przedsezonowej konferencji prasowej na Szyndzielni. Bełchatów zmienił te plany. Kasperczyk po meczu z GKS-em doszedł do wniosku, że nie może grać tak, jak w I lidze, jeśli nie chce, by taki wynik się powtarzał. Z ustawienia 4-4-2 przeszedł na 4-5-1 i zamiast ofensywnego grania, bielszczanie zaczęli punktować, prezentując często "szachy".
Zwycięzcy pobełchatowskiej rewolucji:
1. Sylwester Patejuk
Choć trudno w to uwierzyć, w Bełchatowie był jeszcze rezerwowym. Nie od razu dostał szansę, ale z czasem trener przekonywał się, że na tego piłkarza najbardziej może liczyć z przodu, a dziś jest największym objawieniem drużyny.
2. Krzysztof Król
Wyszydzany od samego początku. Jego transfer, delikatnie mówiąc, nie wzbudzał entuzjazmu. Śmiano się z tego, że woli grać w IV lidze niemieckiej, niż w Podbeskidziu, a mimo to do niego trafił. Uważano go za gwiazdora i, choć nie wszyscy się do niego przekonali, okazał się jednym z ciekawszych letnich nabytków "Górali". W ostatnich meczach może obniżył loty, ale dokonał jednak tego, co wydawało się mało realne - gra regularnie, mimo obecności w składzie Michała Osińskiego.
3. Postawa Podbeskidzia przy stałych fragmentach gry
Leczenie trwało długo i było bolesne. Po czterech straconych z rzutów rożnych golach w Bełchatowie, przekonano się, że najbardziej trzeba pracować nad postawą w defensywie w czasie kornerów. Z czasem zaczęło to przynosić efekty, jednak ostatecznym testem dla bielszczan będzie umiejętność radzenia sobie z centrami Kamila Kosowskiego. On, który zaliczył w pierwszym meczu tych drużyn cztery asysty, jako jeden z nielicznych piłkarzy w naszej lidze, nie wrzuca, ale podaje w pole karne...
Podbeskidzie Bielsko-Biała - GKS Bełchatów
piątek, 18:00
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Sokołowski, Danczik, Konieczny, Król - Łatka, Nather - Ziajka, Cohen, Patejuk - Demjan.
1. Michał Osiński
W 1. kolejce z Jagiellonią Białystok zagrał słabiej niż zwykle, ale nie na tyle, by tydzień później nie wyjść na boisko w Bełchatowie. Po 6-bramkowej klęsce i bardzo słabym występie stracił - wydawałoby się - niepodważalną pozycję na lewej obronie. W następnym meczu zastąpił go Krzysztof Król, a trener Robert Kasperczyk chętniej, niż po "Osę" sięgał nawet po Tomasza Górkiewicza, prawego obrońcę. Od sierpnia były gracz Ruchu Chorzów nie zagrał w ekstraklasie i najprawdopodobniej odejdzie z klubu już zimą, co jeszcze cztery miesiące temu wydawało się niewyobrażalne.
2. Frantiszek Metelka
Sytuacja bardzo podobna do powyższej. Czech, który wiosną był jednym z najstabilniej grających zawodników bielszczan, okazał się zawodnikiem nie przystającym do ekstraklasowych realiów. Choć później jeszcze grywał w Podbeskidziu, nigdy nie grał już na poziomie z I ligi. W hierarchii defensywnych pomocników dał się wyprzedzić Dariuszowi Łatce, Matejowi Natherowi i Piotrowi Komanowi. Jest to raczej jego ostatni miesiąc w Bielsku.
3. Richard Zajac i Juraj Danczik
Obaj Słowacy w tej samej kategorii, bo ich losy potoczyły się bardzo podobnie. Obaj z GKS-em zagrali tragicznie. Być może byli nawet najsłabsi w całej drużynie. Obaj jednak są na dziś pewniakami do gry w wyjściowym składzie. Otrząsnęli się po bełchatowskiej klęsce, choć w zupełnie inny sposób. Bramkarz, którego zastąpił Mateusz Bąk, byłby pewnie skazany na ławę do końca rundy, gdyby nie kontuzja rywala. Wrócił do składu i miejsce na nowo już nie oddał. Z kolei konkurent Danczika - Ondrzej Szourek - okazał się słabszy i Kasperczyk zdecydował się ponownie sięgnąć po Słowaka, który w ostatnich kilku meczach jest jednym z najlepszych na boisku.
4. Styl gry
Podbeskidzie miało wnieść do ekstraklasy polot i grać zupełnie inaczej niż większość drużyn - takie słowa padały na przedsezonowej konferencji prasowej na Szyndzielni. Bełchatów zmienił te plany. Kasperczyk po meczu z GKS-em doszedł do wniosku, że nie może grać tak, jak w I lidze, jeśli nie chce, by taki wynik się powtarzał. Z ustawienia 4-4-2 przeszedł na 4-5-1 i zamiast ofensywnego grania, bielszczanie zaczęli punktować, prezentując często "szachy".
Zwycięzcy pobełchatowskiej rewolucji:
1. Sylwester Patejuk
Choć trudno w to uwierzyć, w Bełchatowie był jeszcze rezerwowym. Nie od razu dostał szansę, ale z czasem trener przekonywał się, że na tego piłkarza najbardziej może liczyć z przodu, a dziś jest największym objawieniem drużyny.
2. Krzysztof Król
Wyszydzany od samego początku. Jego transfer, delikatnie mówiąc, nie wzbudzał entuzjazmu. Śmiano się z tego, że woli grać w IV lidze niemieckiej, niż w Podbeskidziu, a mimo to do niego trafił. Uważano go za gwiazdora i, choć nie wszyscy się do niego przekonali, okazał się jednym z ciekawszych letnich nabytków "Górali". W ostatnich meczach może obniżył loty, ale dokonał jednak tego, co wydawało się mało realne - gra regularnie, mimo obecności w składzie Michała Osińskiego.
3. Postawa Podbeskidzia przy stałych fragmentach gry
Leczenie trwało długo i było bolesne. Po czterech straconych z rzutów rożnych golach w Bełchatowie, przekonano się, że najbardziej trzeba pracować nad postawą w defensywie w czasie kornerów. Z czasem zaczęło to przynosić efekty, jednak ostatecznym testem dla bielszczan będzie umiejętność radzenia sobie z centrami Kamila Kosowskiego. On, który zaliczył w pierwszym meczu tych drużyn cztery asysty, jako jeden z nielicznych piłkarzy w naszej lidze, nie wrzuca, ale podaje w pole karne...
Podbeskidzie Bielsko-Biała - GKS Bełchatów
piątek, 18:00
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Sokołowski, Danczik, Konieczny, Król - Łatka, Nather - Ziajka, Cohen, Patejuk - Demjan.
Polecane
Ekstraklasa