Kto strzeli ten odejdzie? Jak Zahorski z Cieślińskim...

27.04.2012
Gole w ostatnim meczu Podbeskidzia Bielsko-Biała z Górnikiem Zabrze strzelili Adam Cieśliński i Tomasz Zahorski. Wkrótce obaj odeszli. Z tym drugim rozmawiamy o dzisiejszym starciu i jego obecnej sytuacji...
W listopadowym meczu Górnika Zabrze z Podbeskidziem Bielsko-Biała, strzelił pan gola. To był jeden z pana ostatnich meczów w zespole "Trójkolorowych". Jak pan wspomina to spotkanie?

Tomasz Zahorski: - Na pewno nie do końca pozytywnie. Mimo tego, że objęliśmy prowadzenie, skończyło się wynikiem 1-1. Z pewnością nie był to nasz zbyt udany mecz.

A jak pana zdaniem może być dzisiaj?

- Wydaje mi się, że Górnik teraz będzie miał trochę bardziej ułatwione zadanie, bo będzie grał przy swojej publiczności. A na Podbeskidziu gra się dość ciężko, jest tam specyficzny klimat i dużo drużyn traci tam punkty. Poza tym, jakby nie patrzeć, są to takie małe derby... Będzie ciekawie.

Przeszło panu wtedy przez myśl, że to pana ostatni gol w Górniku?

- Ja już wtedy od dłuższego czasu zamierzałem zmienić otoczenie, zmienić klimat. Byłem bardzo długo w Górniku i czułem, że zmiana mi potrzebna. Ale na boisku człowiek o tym nie myślał. Kroki w tym kierunku robiłem dopiero po spotkaniach czy w ciągu tygodnia. Natomiast nie zastanawiałem się, czy to będzie moja ostatnia bramka w Górniku, wyszło na to, że była ostatnia. I tak się moja przygoda w Zabrzu skończyła.

Czy śledzi pan wiosenne losy Górnika?

- Jasne, jestem cały czas na bieżąco. Bardzo często przez internet oglądam mecze. Jeżeli nie mogę, to zawsze patrzę na wynik, statystyki, składy. Na pewno Górnik ma cały czas miejsce w sercu. Byłem długo w tym klubie i będę go miło wspominał. Zainteresowanie tą drużyną, ale też ligą polską, pozostało. Jestem cały czas w kontakcie z chłopakami z Górnika, więc zdecydowanie na bieżąco.

Mamy już końcówkę sezonu, można powoli zacząć podsumowania. Jak pan ocenia postawę Górnika?

- Wydaje mi się, że trzeba ocenić jak najbardziej pozytywnie. W tamtym sezonie zajęliśmy szóste miejsce, teraz jest szansa na podobną pozycję. Drużyna, pomimo osłabień, gra naprawdę bardzo dobrze, zrobiła nawet krok do przodu. Ciężar gry biorą na siebie młodzi zawodnicy, którym trener Nawałka daje szansę. Widać, jaką pracę wykonał szkoleniowiec przez czas pracy przy Roosevelta. Było do przewidzenia, że prędzej czy później efekty będą. Treningi są ciężkie, zawodnicy są ambitni, robią postępy. Jestem bardzo miło zaskoczony i cieszę się z tego, że tak jest.

Porozmawiajmy o panu. Mówił pan, że potrzebował zmiany otoczenia, ale czy po pół roku w Duisburgu jest pan pewny, że to był dobry wybór?

- Ciężko na dzień dzisiejszy powiedzieć. Jadąc za granicę, ma się utrudnione zadanie. Wyjeżdża się do obcego kraju, ma się białą kartkę, którą trzeba zapisywać od samego początku. Mnie nikt tu nie znał, a ja też miałem utrudnione zadanie, bo nie znałem języka niemieckiego. Nie przygotowywałem się z drużyną do rundy, tylko podpisałem umowę tuż przed pierwszym meczem. A sam zespół, na moje nieszczęście, od początku nie spisywał się za dobrze i zaczął bronić się przed spadkiem. Trener akurat stawiał na zawodników, którzy są w drużynie dłużej i znają ligę niemiecką. Nie wiem, jaka będzie moja przyszłość, ale na pewno nie jest tu łatwo. Pozostało mi trenować, czekać na szansę i na to, co przyniosą następne miesiące.

Bierze pan pod uwagę taką możliwość, że już latem wróci do polskiej ligi?

- Nie będę zdradzał szczegółów, ale ludzie z Polski też obserwują ligę niemiecką i widzą, że ostatnio za dużo tu nie gram. Mam kontakt z paroma osobami, które zaproponowały mi powrót do Polski. Jeżeli nadal tu tak będzie, że szanse będę miał ograniczone, to na pewno będę się nad powrotem zastanawiał. Nie mówię nie, ale zobaczymy jak będzie. Przyjechałem tu, by spróbować piłki niemieckiej. Nie żałuję. Nie wiem, czy tu zostanę, czy odejdę do innego niemieckiego klubu, czy wrócę do Polski. Będzie teraz sporo czasu, bo są mistrzostwa Europy, więc można spokojnie podjąć decyzję.

Pan w Duisburgu ma jednak ważny kontrakt?

- Kontrakt mi się automatycznie będzie przedłużał. Ale z uwagi na to, jaka jest sytuacja, czyli, że nie gram zbyt wiele, zastanawiam się, czy dłużej w tym klubie zostać. Dlatego muszę poczekać do końca rozgrywek, zostały dwie kolejki, zobaczę, czy dostanę jakąś szansę zagrania. W maju będę rozmawiał z trenerem, dyrektorem sportowym i zobaczymy, co wspólnie wymyślimy...

Rozmawiał Michał Trela.

Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała
piątek, 18:00
autor: Michał Trela

Przeczytaj również