Kto spadnie z ekstraklasy? Większość ekspertów wskazuje na Bełchatów

30.05.2013
- Sytuacja Ruchu nie jest łatwa - mówi Michał Probierz. Jest jednak w mniejszości. Większość ekspertów uważa, że spadnie ktoś z dwójki Podbeskidzie-Bełchatów. Raczej z naciskiem na GKS.
Każdemu z rozmówców zadaliśmy to samo pytanie: Kto spadnie z ekstraklasy?

Łukasz Mazur, były prezes Górnika Zabrze: - Gdybym powiedział, że Ruch Chorzów, to chyba by mnie zabili. Szczerze mówiąc, nie odpowiem na to pytanie. Nie jestem wróżką, a póki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Nie wiem, kto to powiedział, ale zgadzam się, że gdyby z ligą pożegnały się Podbeskidzie i Bełchatów, to wcale nie spadłyby w chwili obecnej drużyny najgorsze. Ale też piłka nie jest sprawiedliwa. Jesienią sobie nagrabiły, więc mają ciężko. Trudno jest  jednak typować, a ja nie lubię hazardu.

Marek Motyka
, były trener m.in. Polonii Bytom:  - O Jezus Maria święta, co za trudne pytanie! Wiadomo, że sytuacja Podbeskidzia teoretycznie jest najgorsza, ale gdyby wygrali z Pogonią, to może się ona diametralnie zmienić. Natomiast Bełchatów ma punkt przewagi. Ciekawie zapowiada się też potyczka Ruchu, bo wydawało się, że "Niebiescy" są bezpieczni, ale jednak teraz wiadomo, że muszą wygrać z Legią. Pytanie, jak warszawianie podejdą do tego meczu. Myślę, że jako mistrz będą chcieli grać o pełną pulę, ale wiadomo, że nie jest to już taka motywacja jak wtedy, gdy trzeba było walczyć o tytuł np. z Lechem. Trener Urban może dać szansę zawodnikom spoza pierwszego składu, ale oni i tak będą pewnie ambitni. Pogoń, jeśli przegra z Podbeskidziem, też nie może się czuć pewnie. Nie jest łatwo wytypować, choć raczej widziałbym spadkowicza w bielszczanach albo w bełchatowianach. Podbeskidzie gra jednak dobrze. Nie wyobrażam sobie, by nie zagrało o pełną pulę z Pogonią, bo tylko to im może dać szansę. Każdy inny wynik niż zwycięstwo ich pogrąży. Pieniędzy bym jeszcze na żadne z rozwiązań nie postawił.

Andrzej Juskowiak, były reprezentant Polski: - Kto spadnie? Polonia Warszawa! Kto jeszcze? Już będzie trudniej. Podbeskidzie niespodziewanie ma jeszcze szansę się utrzymać. Mogą decydować jakieś indywidualne błędy. Jest tak niewielka różnica między zespołami z Bielska i Bełchatowa, że rozstrzygną detale. Dziwnie to zabrzmi, ale... to są obecnie jedne z lepszych drużyn w ekstraklasie. Ktoś musi z nich spaść. Kogoś będzie żal, lecz sami sobie ten los zgotowali jesienią. Jesienią jakby przechodzili obok meczów. Trochę większe szanse może mieć Podbeskidzie, bo ono goni i to jest lepsza psychologicznie sytuacja. Presja jest większa na Bełchatowie i teoretycznie są faworytem. U nas wszystko się może wywrócić do góry nogami z kolejki na kolejkę. Jednak trzeźwo patrząc, Podbeskidzie ma większą siłę uderzeniową. Ono jest w stanie lepiej zagrać w ofensywie od Bełchatowa, który z kolei dobrze się broni. Tyle, że teraz trzeba zbierać punkty i to może być na korzyść Podbeskidzia. Demjan jest w dobrej formie, a to człowiek, który może wiele zdziałać. Wydaje mi się, że pozostałe zespoły nie spadną. Wystarczy im po jednym zwycięstwie. Podbeskidzie i Bełchatów też mogą się przecież potknąć, nie muszą wszystkiego wygrać.

Janusz Białek, trener piłkarski: - Przeglądałem rano tabele i w końcówce są takie mecze, że ciężko kogoś wskazać. To się tak zagmatwało, że łatwiej będzie znaleźć spadkowicza na zasadzie "chybił-trafił" a nie na podstawie jakiejś analizy. Nikomu spadku nie życzę, bo wiadomo z czym się to w polskich realiach wiąże. To przecież sportowe kopanie swojego grobu. Czuję, że może być jakaś niespodzianka. Podbeskidzie i Bełchatów już po jesieni praktycznie spadły, ale to, co piękne w piłce - wielka ambicja, zaangażowanie, dobra gra i strzelane bramki - pokazały, że potrafiły wrócić do gry. Mają ogromną szansę, by... obie się utrzymać. Staram się natomiast uciekać od wskazania konkretnej drużyny, która spadnie.

Jan Żurek, trener LZS-u Piotrówka, dawniej w klubach ekstraklasowych: - Nie, nie, nie. Na to pytanie mnie nie naciągniecie. Jak powiem, że ta drużyna spadnie, to potem będą mieć do mnie pretensje.

To nie musi być poparte analizą. Może się panu przyśnił spadkowicz?

- Panie redaktorze, ja mam sny o fajnych dziewczynach i o plażach, a nie o takich czarnych scenariuszach!

Jerzy Wolas, były prezes Podbeskidzia Bielsko-Biała: Bełchatów! Nie chcę, żeby Bielsko spadło i jestem w tym niepoprawnym optymistą. Jak wygramy dwa mecze, to się musimy utrzymać. Chcę, żeby spadł Bełchatów, bo jak nie on, to raczej my. Drużyna ograła 20 punktów, więc jak tu nie być zadowolonym? Niech ktoś dzisiaj zacznie narzekać, że jest źle! Źle to było na jesień, czy poprzedniej wiosny. Gdyby się zrobiło zmiany, takie jak trzeba, wcześniej, to dziś bylibyśmy w górnej połówce tabeli. Wyścig jest szaleńczy, ale przynajmniej emocje są do końca.

Michał Probierz, były trener m.in. Wisły Kraków: - Ciężko wyrokować. Sytuacja Ruchu nie jest łatwa, ale mimo wszystko ma przewagę nad dołem. Legia już nie musi tego spotkania wygrać, więc nie będzie na pewno tak skoncentrowana. Trzeba dużo szczęścia. Widać było, że Podbeskidzie i Bełchatów mają wytyczoną, ciekawą linię. Widać było, że inne zespoły już odpuściły zimą transfery, bo były spokojne o utrzymanie, a tu nastąpiła niespodzianka i trzeba walczyć do końca.

Michał Chałbiński, były piłkarz m.in. Górnika Zabrze: - Trudne pytanie, bo cztery drużyny walczą o utrzymanie i każda może się jeszcze uratować. Myślę, że jednak spadnie Bełchatów, ale to raczej strzał, bo nie dałbym sobie za to ręki uciąć. Podbeskidziu daję większe szanse, ale to pytanie to twardy orzech do zgryzienia...
autor: Michał Trela

Przeczytaj również