KSZO - Podbeskidzie 1-0. Chimeryczni "Górale" już w strefie spadkowej

08.05.2010
"Wszystko na opak, wszystko nie tak" śpiewał w swojej znanej piosence Wojciech Waglewski. Piłkarze Podbeskidzia chyba za bardzo biorą sobie te słowa do serca, czego dowód dali w meczu z KSZO.
Trener Robert Kasperczyk zapowiadał, że jego drużyna wyjdzie w ofensywnym ustawieniu i zagra wysokim pressingiem od pierwszej minuty. Było dokładnie na odwrót... Bielszczanie zagrali asekurancko, a to gospodarze ruszyli na nich już od początku. Opór pękł bardzo szybko, gola w szóstej minucie zdobył Adam Cieśliński. Szkoleniowiec "Górali" zapowiadał przed meczem, że na tego napastnika trzeba będzie zwrócić szczególną uwagę. Informacje miał dobre, ale jego zawodnicy chyba nie przejęli się nimi zbytnio.

Jedynym zagrożeniem po raz kolejny były strzały z dystansu Dariusza Kołodzieja. Tym razem nie przyniosły one jednak żadnego efektu. Gospodarze odnieśli zasłużone zwycięstwo, które mogło być bardziej okazałe, gdyby nie świetna postawa w bramce Richarda Zajaca. Podbeskidzie po dobrych wynikach na boiskach faworyzowanych Widzewa i ŁKS-u, kolejny raz dało dowód swojej nieprzewidywalności, bądź... chimeryczności. Taka postawa musi mieć swoje konsekwencje - po zwycięstwie Wisły Płock i remisie Górnika Łęczna, znaleźli się w strefie spadkowej. Przed nimi dwa mecze u siebie, a jak uczy tegoroczne doświadczenie zbyt wielu punktów to bielszczanom nie wróży...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również