Krzysztof Król: Szacunek dla "Richiego" za to, co wyciągnął...
19.08.2012
Obrońca Podbeskidzia Bielsko-Biała był bardzo rozczarowany po spotkaniu w Białymstoku. - Bo do 70. minuty wygrywaliśmy i wydawało się, że mecz jest w miarę pod kontrolą. Mogliśmy wywieźć trzy punkty i być teraz zadowoleni. Niestety, tutaj zawsze ciężko się gra, "Jaga" ma super drużynę i odwróciła losy meczu - mówi Król.
Najbardziej może boleć, że bielszczanie stracili bramki "w pakiecie". Po stracie pierwszego gola stanęli i wiadomo było, że kwestią czasu jest kolejny gol dla gospodarzy. - "Jaga" zaczęła wtedy grać w piłkę, doping kibiców ją "napompował" i uratowała ten mecz. A bramki strzeliła wcale nie po jakichś świetnych akcjach, w których nie wiadomo jak pograli w piłkę. Dwa stałe fragmenty gry, odbite piłki, które potem wpadły do bramki, a my się tylko temu przyglądaliśmy - kręci głową obrońca.
Trzeba jednak oddać białostoczanom, że gdyby nie fantastyczna postawa Richarda Zajaca, strzeliliby więcej goli. - Powiem szczerze, szacunek dla "Richiego" za to, co dzisiaj wyciągnął. Niektóre piłki widziałem już w siatce - chwali Król swojego kolegę z drużyny. Dla defensora bielszczan zwycięstwo w Białymstoku miałoby o tyle dużą wartość, że on sam niegdyś grał w Jagiellonii. - Czy lubię tu wracać? W grudniu, kiedy wygraliśmy, mi się podobało. Teraz już nie, więc jakoś się to wyrównało - kończy.
Najbardziej może boleć, że bielszczanie stracili bramki "w pakiecie". Po stracie pierwszego gola stanęli i wiadomo było, że kwestią czasu jest kolejny gol dla gospodarzy. - "Jaga" zaczęła wtedy grać w piłkę, doping kibiców ją "napompował" i uratowała ten mecz. A bramki strzeliła wcale nie po jakichś świetnych akcjach, w których nie wiadomo jak pograli w piłkę. Dwa stałe fragmenty gry, odbite piłki, które potem wpadły do bramki, a my się tylko temu przyglądaliśmy - kręci głową obrońca.
Trzeba jednak oddać białostoczanom, że gdyby nie fantastyczna postawa Richarda Zajaca, strzeliliby więcej goli. - Powiem szczerze, szacunek dla "Richiego" za to, co dzisiaj wyciągnął. Niektóre piłki widziałem już w siatce - chwali Król swojego kolegę z drużyny. Dla defensora bielszczan zwycięstwo w Białymstoku miałoby o tyle dużą wartość, że on sam niegdyś grał w Jagiellonii. - Czy lubię tu wracać? W grudniu, kiedy wygraliśmy, mi się podobało. Teraz już nie, więc jakoś się to wyrównało - kończy.
Polecane
Ekstraklasa